Mateusz Hołda to nietuzinkowa postać. Uzyskał tytuł doktora będąc jeszcze na III roku studiów. Dzisiaj jest kierownikiem zespołu HEART, który dokonuje odkryć w dziedzinie anatomii, przyczyniając się do zmniejszenia prawdopodobieństwa udarów. W tym roku znalazł się na prestiżowej liście „30 under 30” Forbesa.

Mateusz Hołda znalazł się na najnowszej, europejskiej liście “30 under 30” magazynu Forbes. W tym samym roku został wybrany najbardziej wpływowym Europejczykiem przed 30-ką przez Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju i think-thank Emerging Europe. Czy jedyny Polak, który posiada tytuł doktorski, mimo że nie został jeszcze magistrem, dokona przełomu w kardiologii?

Magazyn Forbes co roku publikuje zestawienie „30 under 30”, w którym umieszcza osoby przed 30-stym rokiem życia, które zdaniem zespołu redakcyjnego są – albo mają potencjał, aby się stać – kluczowymi jednostkami zmieniającymi dziedziny, w których działają. Na listę trafiają młodzi sportowcy, działacze społeczni, artyści, naukowcy, biznesmeni, założyciele startupów, aktywiści oraz politycy. W tegorocznym zestawieniu dr Hołda wyróżniony został w kategorii nauka i ochrona zdrowia (Science & Healthcare).



Niesamowita determinacja młodego naukowca

Miejsce urodzenia i wczesnych lat Mateusza Hołdy – wieś Zborowice pod Tarnowem – nie dawała łatwego startu do kariery naukowej. Jednak Mateusz był zdeterminowany, aby uczęszczać do możliwie najlepszych szkół, nawet gdyby wiązało się to z koniecznością przeprowadzki. Swoją edukację medyczną rozpoczął, gdy wybrał klasę o profilu medycznym w Liceum Ogólnokształcącym Zakonu Pijarów w Krakowie.

Pomimo wąskiego sprofilowania klasy nie porzucił przedmiotów humanistycznych. Angażował się w działalność szkolnego samorządu. Brał udział w konkursach teologicznych i tych poruszających problematykę społeczną. Po wielotorowej nauce w liceum Mateusz Hołda dostał się na wymarzone studia: medycyna w Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Diamentowy grant, czyli doktor bez tytułu magistra

Mateusz Hołda został doktorem nauk medycznych nie uzyskując jeszcze tytułu lekarskiego. Taki przypadek awansu naukowego jest niesamowicie rzadki i możliwy tylko w określonych przypadkach. Jedną z możliwości, aby uzyskać taki tytuł, będąc jeszcze na studiach magisterskich, jest skorzystanie z Diamentowego Grantu.

Ten grant umożliwia finansowanie projektów lub badań naukowych prowadzonych przez wybitnie uzdolnionego absolwenta uczelni lub studenta. Ponadto pozwala on na skrócenie ścieżki kariery naukowej – tak, jak w przypadku Hołdy. Maksymalna wartość grantu to 220 tys. zł przeznaczonych na finansowanie prac przez 48 miesięcy, jednak w kwotach nie wyższych niż 2,5 tys. zł miesięcznie.

Pomimo faktu, że Mateusz Hołda ma dopiero 26 lat, jego dorobku naukowego nie powstydziłby się niejeden profesor ze znacznym stażem pracy. Mateusz może pochwalić się publikacjami m.in. w „The New England Journal of Medicine”, „International Journal of Cardiology”, „Europace”, „Journal of Anatomy” oraz „JACC: Cardiovascular Interventions”.

Warto podkreślić fakt, że są to międzynarodowe czasopisma specjalistyczne o wyrobionej renomie, które opisują światowe trendy i postrzegane są niemal jako wyrocznie w danej specjalności.

Ważne odkrycie zespołu HEART

HEART to akronim Heart Embryology and Anatomy Research Team. Zespół tworzą młodzi naukowcy, którzy w wyniku prac laboratoryjnych badają strukturę ludzkiego serca. Pierwszym impulsem do stworzenia zespołu była propozycja pani docent Wiesławy Klimek-Piotrowskiej, która zaproponowała Hołdzie – wtedy studentowi III roku medycyny – oraz jego koledze, dziś również doktorowi Mateuszowi Koziejowi, zajęcie się naukową analizą budowy mięśnia sercowego.

Prace zespołu mają pomóc kardiologom i elektrokardiologom w bardziej precyzyjnym wykonywaniu zabiegów operacyjnych, które często ratują ludzkie życie.

Zespół HEART już dokonuje ważnych odkryć, pomimo tego, że anatomia jest jedną z najstarszych nauk. Jednak właśnie to, że większość badań była prowadzona ponad 100 lat temu i jak dotąd sądzono, wszystko już zostało odkryte. A jednak nie. Podczas swoich badań, młodzi naukowcy z zespołu, odkryli istnienie małej „kieszonki” w ludzkim sercu, pomiędzy przedsionkiem a komorą. Jej rozwój może powodować, że powstanie tam zakrzep – a to znacząco zwiększa prawdopodobieństwo udaru mózgu.

Modele serca w 3D – przełom czy tylko gadżet?

Wirtualne modele mięśnia sercowego wykonane w technologii 3D stanowią duże ułatwienie dla lekarzy, szczególnie tych, którzy dopiero uczą się swojego fachu. Jak Mateusz Hołda podkreślał w wywiadzie udzielnym Karolinie Duszczyk z Fundacji na rzecz Polskiej Nauki:

„Doskonale znamy anatomię normalnego serca, ale nie jest łatwo oceniać serca, które mają wady wrodzone. Serce jest bardzo skomplikowanym organem. W przypadku wad wrodzonych u dzieci połączenia pomiędzy poszczególnymi jamami serca i jego naczyniami są nieoczywiste i bardzo trudno jest śledzić nam ich przebieg. Modele serca dają bardzo duże pole do popisu. Pozwalają nam zobaczyć, z jaką anomalią mamy do czynienia i zaproponować korektę takiej wady. Ale są też bardzo potężnym narzędziem badawczym. Możemy bowiem bardzo dokładnie mierzyć objętości jam serca, co w przeszłości było nieosiągalne z pomocą zwykłych, dwuwymiarowych skanów. To też ważne z medycznego punktu widzenia” – mówi Hołda.

Mimo młodego wieku naukowców działających pod kierownictwem Mateusza Hołdy już dzisiaj przyczynia się do kolejnych odkryć z dziedziny anatomii. Być może naukę o ludzkim ciele czeka jeszcze wiele przełomowych odkryć, pomimo utartego poglądu, że ludzkie ciało poznano i opisano ponad trzysta lat temu.