Dopłaty do aut elektrycznych i ulgi podatkowe będą mniejsze, niż obiecywał rząd. Jeśli system wypłat zostanie oparty na regule „kto pierwszy, ten lepszy”, to środki mogą błyskawicznie się skończyć, jak w ubiegłym roku na Słowacji.

Dopłaty do samochodów elektrycznych – to temat, który był głośny już 2 lata temu. Dopiero teraz finalizowane są prace nad ich realizacją. Na początku 2020 roku prezydent podpisał ustawę przyznającą ulgę podatkową, a ministerstwo klimatu opublikowało nową wersję rozporządzenia w sprawie udzielania oraz rozliczania wsparcia. Pomimo deklaracji, że od elektromobilności nie ma odwrotu, trudno mówić o zdecydowanym wsparciu państwa.

Na samochody elektryczne pójdzie mniej pieniędzy, niż obiecywano

Wsparcie państwa będzie zapewne mniejsze, niż obiecywano. Jak powiedział portalowi WysokieNapiecie.pl minister Michał Kurtyka: „Najprawdopodobniej wsparcie wyniesie poniżej 20 tys. zł. Dzięki temu z pomocy skorzysta więcej zainteresowanych. Trzeba też pamiętać, że dotychczasowe limity ustalane były w 2018 roku, gdy ceny aut elektrycznych na rynku były sporo wyższe”. Oznacza to, że wsparcie, w stosunku do planowanego może być obniżone o połowę. Jak mówi wiceminister klimatu Ireneusz Zyska: „Chcemy wspierać elektromobilność, ale poziom kilkunastu tysięcy zł dopłaty do auta elektrycznego jest za wysoki…”

Początkowo rząd planował znacznie wyższe wsparcie. Miał ono wynieść 37,5 tys. dla samochodów elektrycznych przy cenie nie wyższej niż 125 tys. dla samochodów napędzanych wodorem kwota ta miała wynieść 90 tys. przy cenie maksymalnej 300 tys. Oznacza to, że zamierzano dofinansowywać około 30% ceny pojazdu. Jeśli limity kwotowe zostaną utrzymane wsparcie spadnie do maksymalnie około 15%.

Podobny poziom wsparcia – tj. na poziomie 30% – planowano dla samochodów ciężarowych oraz małych pojazdów dwukołowych. Dla nich kwoty dopłat wynosiłyby od 70 tys. zł dla małych pojazdów dostawczych do 200 tys. zł dla ciężarówek o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 12 ton. Na uwagę zasługuje również 50% wsparcie na rozwój infrastruktury. W przypadku budowy stacji wodorowej może ono wynieść 3 mln. W szczegółach przedstawia to poniższa infografika:

Obecnie ceny zaczynają się od około 82 tys. za najtańszą elektryczną Skodę, przy czym wybór w cenie ok. 100 tys. obejmuje kilka modeli różnych marek. Warto podkreślić, że cena samochodu odgrywa kluczową rolę przy decyzji o przejściu z napędu spalinowego na elektryczny. Tymczasem różnica w średnich cenach elektryków na terenie Europy sięga niekiedy aż 2,5 raza między najzamożniejszymi a najbiedniejszymi krajami.

Tutaj test Skody:



Tymczasem brak decyzyjności ze strony urzędników odbija się na dynamice sprzedaży samochodów elektrycznych. O ile w I kwartale 2019 r. sprzedano ich 412, a w II kwartale 536, to w III kwartale liczba ta wyniosła 245 sztuk, zaś w IV kwartale – 301. Wielu klientów wstrzymuje się z zakupem czekając na decyzję o wysokości dopłat. Jeśli chodzi o hybrydy, to Polska plasuje się wśród europejskich liderów.

Fiskus nie będzie ścigał

Dodatkową zachętą jest ulga podatkowa, która została podpisana przez prezydenta 28 stycznia 2020 r. Sejm uchwalił przepisy zwalniające osoby otrzymujące dopłatę z podatku dochodowego jeszcze w grudniu 2019 roku. Gdyby nie została uchwalona to, przy zastosowaniu stawek 18% i 32%, podatek dla starej dopłaty (37,5 tys.) wyniósłby niemal 7 tys. i 12 tys. Dodatkowo, od 2018 r., do samochodów elektrycznych nie jest naliczana akcyza w wysokości 3,1%. Żeby było ciekawiej, obniżenie akcyzy od samochodów hybrydowych, dyskutowane pod koniec 2019 r. największe oszczędności przyniesie w sektorze aut luksusowych.

Kto nam zapłaci?

Dopłaty będą realizowane z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu (FNT), powołanego do życia w 2018 roku. Jest to pierwszy polski fundusz celowy dedykowany niskoemisyjnemu transportowi oraz paliwom alternatywnym. Za realizację będzie odpowiedzialny Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Dane potrzebne do wniosku można przygotować sobie wcześniej, na bazie informacji przygotowanej przez Związek Dealerów Samochodowych.

Wśród podnoszonych obaw jest konstrukcja systemu wypłat. Jeśli zostanie on oparty na regule pierwszeństwa kolejności zgłoszeń (czyli „kto pierwszy, ten lepszy”), to środki mogą zostać błyskawicznie wyczerpane. Taka sytuacja miała miejsce pod koniec 2019 roku na Słowacji.

Polska powtarza błędy sprzed stu lat

Dziennikarze portalu Wysokie Napięcie ocenili wprowadzany system dotacji jako powolny i dość chaotyczny. Przypomnieli również, że pojawiające się dziś argumenty o wspieraniu bogatych poprzez subsydiowanie nowych technologii i jej samoistnym rozpowszechnieniu pochodzą z okresu międzywojennego. Tymczasem brak istotnego zaangażowania państwa będzie skutkował koniecznością importu zagranicznych technologii i pogłębieniem zapóźnienia technologicznego Polski.