Jedne zabierają nam bezcenny czas, inne pustoszą portfel. Są też takie, które mogą ogołocić nas z prywatności, albo doprowadzić nawet do załamania psychicznego. Oto appki, które naszym zdaniem warto wykasować ze smartfona czy tabletu.

Większość serwisów piszących o nowych technologiach co i raz namawia do instalowania nowych, rewolucyjnych aplikacji na smartfonie czy tablecie. Mają one zmienić nasze życie na lepsze.

Według nas praktyka pokazuje, że niewiele aplikacji rzeczywiście to robi – czyli zmienia nasze życie na lepsze. Wszystkie natomiast mają tendencję do zabierania nam naszego bezcennego czasu. Badania pokazują, że człowiek posiadający smartfona bierze go do ręki około 52 razy dziennie, i to bynajmniej nie na minutę czy dwie. Średnio rzecz biorąc, smartfon jest w użyciu przez 3 godziny na dobę. A przeciętny użytkownik tego urządzenia używa 30 appek w ciągu tygodnia.

Media społecznościowe mogą psuć humor

Tymczasem wiele aplikacji nie tylko jest pożeraczem czasu, ale też ma zgubny wpływ na zdrowie psychiczne. Warto zastanowić się nad tym, czy niektórych nie warto by usunąć, na zawsze, ze swojego smartfona.

Niektóre appki mogą dokładać swoje trzy grosze do wywoływania stanów depresyjnych. Szczególnie chodzi tutaj o aplikacje dające dostęp do mediów społecznościowych. Ludzie na tego rodzaju serwisach lubią się prezentować idealnie. Te upozowane fotografie czy w odpowiedni sposób spreparowane posty mają prezentować ich idealne życie. Mogą pośrednio również wpływać negatywnie na dobrostan psychiczny obserwatorów.

Nie jest bowiem prawdą, że inni mają idealne życie, a nasze się do niczego nie nadaje. Ale można odnieść takie wrażenie, obserwując niektóre profile na Facebooku czy Instagramie. Tymczasem inni mają podobne problemy, co my: zdrowotne, związane z pracą czy rodziną. Zalecamy więc odinstalowanie appek Facebooka i Instagrama. Nie zachęcamy do zarzucenia kontaktów ze znajomymi, a wręcz przeciwnie. Może jednak warto wrócić do realu, spotkać się na kawie czy przy piwie?

Warto dbać o prywatność

Inny rodzaj szkodliwych aplikacji to te, które mogą w sposób niewystarczający chronić naszą prywatność. A prywatność, jak wiadomo, to bardzo ważna sprawa. Osoba odarta z prywatności może przejść nawet załamanie nerwowe, co może prowadzić do bardzo złych wydarzeń, z samobójstwem włącznie.

Jedną z aplikacji, która nie oferuje wszystkich najwyższej klasy dostępnych zabezpieczeń, jest Facebook Messenger. Google Chrome z kolei zbiera dosłownie tony informacji o tym po jakich stronach www chodzimy. Poważny dziennik Washington Post nie zawahał się nazwać tej przeglądarki „doskonałym narzędziem do szpiegowania”.

Z wielu bezpłatnych aplikacji możemy korzystać bez wydawania pieniędzy tylko dlatego, że… płacimy im swoimi danymi. Zapewniamy was, że dane każdego z czytających ten artykuł są o wiele więcej warte, niż to, co otrzymuje od takich appek w zamian. Dlatego odradzamy instalowanie, albo zalecamy odinstalowanie, takich appek, jak FaceApp czy Ever.

Uwaga na portfel

Inny rodzaj szkodliwych appek to te, które zachęcają do ponadnormatywnego wydawania pieniędzy. Nie warto być sknerą, ale z drugiej strony warto szanować grosz, który się zarabia w pocie czoła.

Szczególnie szkodliwe są gry free-to-play. One wcale nie są free. Bezpłatne jest tak naprawdę tylko ich zainstalowanie na smartfonie. Są one celowo projektowane w ten sposób, by wymuszać na graczu zakupy (dodatkowych broni, postaci, plansz i Bóg wie czego jeszcze…). Jest to tym bardziej niebezpieczne, że płatności gracz dokonuje przy pomocy zapisanej w appce karty kredytowej czy płatnicznej, co powoduje, że nie kontroluje swoich wydatków w grze, tylko działając pod wpływem emocji wydaje coraz więcej i więcej…

Przykładami takich gier free-to-play są m.in. Harry Potter: Wizards Unite, Fortnite, Candy Crush Jelly Saga, Pokémon Go czy Marvel Contest of Champions.

Stop pracoholizmowi

Bez pracy nie ma kołaczy. Praca uszlachetnia. Praca dla niektórych jest sensem życia. Po części się z takimi stwierdzeniami zgadzamy, ale jednak nie warto poświęcać całego życia na pracę.

Tymczasem niektóre aplikacje wręcz zmuszają użytkownika, by pracował 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Wywierają na nim presję, by był cały czas dostępny dla pracodawcy, alby by cały czas myślał nad rozwojem swojego biznesu.

Wymienić tutaj można sporą ilość aplikacji, m.in. chodzi o Slacka, Microsoft Office, Google Docs, Google Sheets, AirTable, Trello, Skype. To prawda, że te appki to są świetne narzędzia pomagające w pracy, ale jeśli nie umie się z nich korzystać z umiarem, to pędzi się w kierunku pracoholizmu. Może jakimś wyjściem byłoby odinstalowywanie ich na weekend, albo choćby na czas wyjazdów wakacyjnych? A może warto je mieć tylko na służbowym smartfonie czy tablecie, który łatwo schować w piątek po południu do szuflady?