Coraz więcej słyszy się o dominacji Chin w kontekście kopania bitcoinów. Czy faktycznie najpopularniejszej kryptowalucie grozi centralizacja ze strony azjatyckiego mocarstwa?

W kontekście kryptowalut, wiele mówi się o decentralizacji jako podstawie bezpieczeństwa i sprawnego funkcjonowania ekosystemu wokół danej waluty. Decentralizacja oznacza przede wszystkim dwie rzeczy:

  1. Brak pojedynczej jednostki lub podmiotu kontrolującego dany system – oznacza to niezależność i wspólne decyzje członków sieci o jej dalszym rozwoju.

  2. Rozproszenie punktów utrzymujących system na wiele komputerów, zamiast jednej centralnej maszyny – fakt ten zapewnia odporność na ataki.

Niestety, koncepcja konsensusu – czyli niezależnego autoryzowania transakcji w sieci bitcoin – która jest podwaliną decentralizacji w systemach opartych o technologię blockchain nie zawsze sprawdza się tak, jak początkowo zakładano. Sposób, w jaki został zaprojektowany Bitcoin stwarza zagrożenie dominacji odpowiednio rozwiniętego konsorcjum.

W 2014 roku 1 kopalnia bitcoinów kontrolowała blisko 50% mocy obliczeniowej sieci

Rok 2014 był to moment konsternacji na rynku kryptowalut. Ciągły rozwój i działalność kopalni GHash.IO sprawiła, że zaczęła ona odpowiadać za około 46% całej mocy obliczeniowej (udostępnianej przez członków systemu) w sieci Bitcoin. Z tego też powodu atak 51%, który zakłada możliwość kontrolowania sieci, stał się realnym zagrożeniem. Sytuacja ta nie pozostała bez echa na rynku kryptowalut, który znany jest z podatności na tego rodzaju informacje. Sami właściciele kopalni zdawali sobie sprawę, że przejęcie ponad połowy mocy sieci nie przysłuży im się ze względu na strach panujący wśród inwestorów i dramatyczny spadek wartości kryptowaluty.

Na szczęście, obecnie sytuacja wygląda inaczej i chwilowo sieci Bitcoin nie zagraża tego typu scenariusz. Obecnie żadna z największych kopalni bitcoinowych nie jest w posiadaniu przynajmniej 20% całości mocy obliczeniowej.

Udział poszczególnych kopalni bitcoinowych w całości mocy obliczeniowej sieci

Źródło: https://www.blockchain.com/pools?

 

Koncentracja kopalni w Chinach jest zagrożeniem

Pomimo oddalonego widma dominacji ze strony jednej kopalni bitcoinowej, niezaprzeczalnym problemem jest koncentracja mocy obliczeniowej – a więc podstawy funkcjonowania Bitcoina – w jednym kraju: w Chinach. Aktualnie, prawie 80% koparek (czyli urządzeń zajmujących się utrzymaniem sieci) odpowiedzialnych za bezpieczeństwo Bitcoina i stanowiących o jego sile znajduje się w tym jednym azjatyckim mocarstwie.

Ta sytuacja stwarza zagrożenie zarówno ze strony rządu – który może np. nałożyć nowe restrykcje na obszar kryptowalut – jak i czynników ekonomicznych (co jeśli cena prądu w Chinach znacząco wzrośnie?).

Największe kopalnie BTC z podziałem na kraj pochodzenia:

1. BTC.com (19,1%) – Chiny

2. Antpool (12,1%) – Chiny

3. F2pool (11,8%) – Chiny

4. Poolin (11,6%) – Chiny

5. ViaBTC (10,5%) – Chiny

6. SlushPool (8%) – Czechy

7. BTC.top (7%) – Chiny