Rajska grecka wyspa, śliczne miasteczko we Włoszech zwane „małym Neapolem”, stan w USA położony blisko Nowego Jorku czy stolica Chile – oto niektóre z miejsc płacących za osiedlanie się w nich.  

Nie jest sztuką wydać dużo na fajne wakacje. Sztuką jest wydać mało i mieć fajne wakacje. A najsprytniejsi mogą mieć dłuuuugie wakacje i… jeszcze im za to zapłacą!

Jak to możliwe? Portal Lonely Planet opublikował ostatnio listę kilku miejsc na świecie, które tak bardzo potrzebują mieszkańców, że płacą za osiedlanie się.

Antikythera / Andikitira (Grecja)

Wyspa znajdująca się między Kretą a Grecją kontynentalną na gwałt poszukuje mieszkańców. Spora część w ostatnich dekadach uciekła bowiem do Aten i innych dużych helladzkich miast. Samorząd tej wyspy oferuje wyselekcjonowanym wedle swojego klucza rodzinom chętnym do osiedlania się domek, kawałek ziemi i rentę w wysokości 500 euro miesięcznie przez pierwsze 3 lata pobytu. Program zaczął już przynosić efekty, bo uruchomiono niedawno jedyną szkołę podstawową na wyspie po kilku latach przerwy.

Andikitira jest piękna, tak jak większość greckich wysp. Znana jest z niezwykłego odkrycia, zwanego mechanizmem z Antykithiry – jest to starożytny mechaniczny przyrząd do obliczania pozycji ciał niebieskich.

Vermont (USA)

Stan Vermont nie jest zbyt znanym i popularnym stanem USA. Wydaje nam się, że to jakieś niedopatrzenie, bo zerknijmy choćby na taki widoczek:

Generalnie przyrodniczo to jest szeroka czołówka, jeśli chodzi o regiony Ameryki Północnej: jeziora, lasy, wzgórza, Park Narodowy Green Mountain. Problem w tym, że niewielu ten stan przyciąga – jest on drugim najsłabiej zaludnionym stanem USA, po Wyoming.

Władze stanu Vermont postanowiły coś z tym zrobić. Od początku tego roku płacą każdemu, kto na stałe przeprowadzi się na jego terytorium 5000 USD rocznie przez 2 lata, czyli w sumie 10 000 USD. Ma to w założeniu pokryć koszt przeprowadzki.

Tulsa (Oklahoma, USA)

Drugie największe miasto stanu Oklahoma, Tulsa, wyludnia się. Postanowiło więc skierować swoją ofertę do ludzi pracujących zdalnie. Otrzymują oni od miasta swego rodzaju ubezpieczenie: jeśli stracą bieżące zajęcie, zostanie im wypłacona jednorazowa zapomoga w wysokości 10 000 USD. Poza tym mogą korzystać z bezpłatnych miejsc do pracy w przestrzeni co-workingowej 36 Degrees North.

Candela (Włochy)

Miasteczko zwane “małym Neapolem” jeszcze w latach 90-tych zamieszkałe było przez 8 000 osób. Teraz ma ledwie około 2 700 mieszkańców. Po ulicach hula wiatr, biegają koty i suną ślamazarnie od czasu do czasu turyści.

Burmistrz Nicola Gatta postanowił ratować sytuację siegając do miejskiej kieszeni. Jest to próba wskrzeszenia umierającego miasteczka. Candela oferuje jednorazową nagrodę za zamieszkanie: 800 euro dla singli, 1200 euro dla par, 1500-1800 euro dla 3-osobowej rodziny, 2000 euro dla rodziny co najmniej 4-osobowej. Poza tym nowi mieszkańcy mogą liczyć na duże zwolnienia w podatkach miejskich. Warunek: singiel lub głowa rodziny musi mieć dochód co najmniej 7 500 euro w skali roku.

Santiago (Chile)

Stolica Chile chce stać się najnowocześniejszym miastem Ameryki Południowej (o ile już nim nie jest). Ma też marzenie, by włączyć się do globalnej rywalizacji z największymi hubami technologicznymi. Dlatego każdy kto przeprowadzi się do niej i założy firmę otrzyma od miasta 40 000 USD. Ta zachęta jest częścią programu Start-up Chile uruchomionego w 2010 roku. Nabór chętnych rusza na początku każdego grudnia.

Sambuca di Sicilia (Włochy)

Malutkie miasto na Sycylii nie płaci co prawda nowym mieszkańcom, ale oferuje im coś znacznie bardziej atrakcyjnego: możliwość kupienia domu za 1 euro. Tak, to nie pomyłka. W Sambuca di Sicilia jest sporo porzuconych domków i kamieniczek, które przejęło miasto. I teraz trwa próba ożywienia go. Warunkiem zakupu takiej nieruchomości za 1 euro jest podpisanie zobowiązania do jej wyremontowania w ciągu 3 lat za co najmniej 15 000 euro oraz wpłacenie 5 000 euro kaucji, która zostanie zwrócona dopiero po zakończeniu remontu.