Granie w gry wcale nie musi być tylko rozrywką. Może też być sposobem na zarabianie pieniędzy, i to nie małych. Niedawno 16-letni Kyle „Bugha” Giersdorf stał się milionerem po tym, jak wygrał mistrzostwa świata w „Fortnite”.

„Fortnite” jest jedną z najpopularniejszych gier ‘battle royale’, w którą grają miliony osób na całym świecie. Jednak nie jest to jedyna gra, w ramach której odbywają się turnieje e-sportowe. „League of Legends” czy „CS:GO” to jedne z wielu produkcji, w których również Polacy odnoszą sukcesy.

Jak się okazuje, granie w gry daje możliwość zrobienia kariery dziedzinie e-sportu. Jeżeli gry komputerowe są dla kogoś pasją, to oprócz brania udziału w zawodach, może streamować swoje rozgrywki na YouTubie i również zarabiać na tym pieniądze (i to nie małe).

 

40 mln osób chciało wziąć udział w mistrzostwach świata w Fortnite

W tym roku odbyły się po raz pierwszy mistrzostwa świata w „Fortnite”, w których wzięło udział 100 osób w trybie solo oraz o połowę mniej duetów. Jednak nie łatwo było się dostać na zawody, ponieważ same kwalifikacje trwały kilka tygodni, spośród których wyłoniono najlepszych. Wśród nich było też kilku Polaków. Warto podkreślić, że do turnieju zgłosiło się 40 mln osób! Tak, to nie błąd: czterdzieści milionów osób!

Na międzynarodowych zawodach Polskę reprezentowało trzech nastolatków – Jarek ‚JarkoS’ Kaleta, Maciej ‚teeq’ Radzio i Łukasz ‚LuKi’ Król. Pierwszy z nich jest uznawany za najlepszego gracza w kraju, ale niestety na zawodach światowych zajął dopiero 52. miejsce. Natomiast ‚teeq’ zakwalifikował się do pierwszej 50., zajmując 43 miejsce. Wszyscy wrócili bogatsi o nowe doświadczenia, ale też z 50 tys. USD w kieszeni.

Epic Games, który jest producentem gry, przeznaczył na same nagrody 30 mln USD. Zawody odbyły się w Nowym Jorku, a finał był bardzo chętnie oglądany (ponad 2 mln osób na Twitchu oraz YouTubie).

Najwięcej można zarobić grając w „Dota 2”

Jednak mistrzostwa świata w „Fortnite” to oczywiście nie jedyny turniej w e-sporcie. Sporą popularnością cieszą się turnieje „League of Legends”. Jest to gra online w trybie multiplayer, a dwie drużyny 5-osobowe grają przeciwko sobie. W 2013 roku gra została oficjalnie uznana za sport. Pierwsze zawody odbyły się w 2011 roku, a pula nagród wynosiła 100 tys. USD, tymczasem dziś sięga już kilku milionów USD.

Zawody w „League of Legends” są oglądane co roku przez miliony osób, a tylko w zeszłym roku obejrzało je ponad 200 mln fanów gry. Do najlepszych drużyn należą Fnatic, Invictus Gaming oraz G2. Co ciekawe, do tej ostatniej drużyny należy Polak Marcin „Jankos” Jankowski. Niedawno skończył 24 lata, a jest w jednej z najlepszych drużyn świata.

Źródło: G2

Popularne są również turnieje „CS:GO” czy „Dota 2”. W przypadku tej drugiej produkcji to pula nagród przyciąga – na największe zawody przeznaczono ponad 30 mld USD. Mistrzostwa świata w „Dota 2” odbędą się już w sierpniu w Szanghaju. To właśnie najlepsi gracze w „Dota 2” okupują pierwszą dziesiątkę najlepiej opłacanych e-sportowców świata (patrz tabelka poniżej).

Źródło: esportsearnings.com

Największym turniejem na świecie jest Dream Hack, który odbywa się dwa razy w roku w Szwecji. Co ciekawe, ta międzynarodowa impreza została wpisana na listę rekordów Guinessa jako największy turniej LAN. Są dwie edycje Dream Hack – na lato oraz zimę. Ta pierwsza odbyła się w czerwcu, a zimowa wersja odbędzie się pod koniec listopada.

W Polsce również odbywają się słynne turnieje e-sportowe. Mowa tutaj o wydarzeniach w katowickim Spodku, które odbywają się na początku roku, czyli ESL ONE Katowice oraz Intel Extreme Masters. To właśnie do stolicy Górnego Śląska zjeżdżają najlepsi gracze z całego świata, a podczas dwóch wydarzeń odbywają się turnieje w „Dota 2”, „CS:GO” czy „Fortnite”.

Nie samymi turniejami gracz żyje

Niech nikogo nie zmyli, że gracze mają łatwo w swoim zawodzie. Zarabiają ogromne pieniądze w międzynarodowych turniejach, ale przecież też muszą się do nich przygotować. Jest to wiele godzin siedzenia przed komputerem i grania w jedną produkcję, aby polepszyć swoje umiejętności (skills).

Zawód gracza to praca na pełen etat, a za podnoszenie swoich umiejętności i kwalifikacji otrzymują oczywiście miesięczną pensję od swoich teamów i sponsorów. Oprócz swojej gry, obserwują również taktyki swoich przeciwników, aby na zawodach z nimi wygrać i pokazać się jak z najlepszej strony.

Jarek Kaleta w wywiadzie dla TVP Sport powiedział, że przed samymi zawodami grał nawet po 10 godzin dziennie.

– Wszystkie wyrzeczenia i godziny spędzone przed komputerem zaowocowały tym, że mogłem się pojawić w Nowym Jorku i rywalizować z najlepszymi graczami na świecie – powiedział Jarkos w wywiadzie dla TVP Sport.

Oprócz zawodowego grania, specjaliści w e-sporcie mogą również streamować swoją rozgrywkę, prowadzić kanał na YouTubie oraz być komentatorem podczas zawodów. Dzięki temu otrzymują dodatkowe wynagrodzenia, od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Patrząc na zasięgi na portalach społecznościowych, e-sportowcy mogą również podpisywać kontrakty reklamowe oraz zdobywać sponsorów.

Jeśli zastanawiasz się jak wykorzystać swoją pasję do grania, to warto zainteresować się karierą w e-sporcie. Jeszcze do niedawna takie turnieje stanowiły nisze na rynku, a obecnie pule nagród są coraz większe – mówimy tutaj już o milionach USD.