Prawdziwym zagrożeniem nie jest to, że maszyny stają się coraz bardziej inteligentne, ale to, że ludzie stają się coraz mniej inteligentni – uważa historyk nauki George Dyson. Zdaniem polskiego filozofa prof. Tadeusza Gadacza, to technologia niszczy ludzką umiejętność głębokiego myślenia.

Rozwój technologii cyfrowych i komputerowych postępuje jeszcze szybciej, niż nam się  wydaje. Niepokoję się w związku z tym o przyszłość rodzaju ludzkiego – przyznał historyk nauki George Dyson podczas rozmowy ze znanym dziennikarzem i filozofem Samem Harrisem. Dyson był gościem podcastu Making Sense.

 

Sztuczna inteligencja rozwija się, a ludzie głupieją

Spokojnie, maszyny nas nie zmienią w bateryjki, jak w Matrixie. Autonomiczne samochody nie będą nas więzić. Według Dysona, nie jest możliwe, by maszyny były w stanie zachowywać się dokładnie tak, jak ludzie. By były w stanie posiąść wszystkie ludzkie umiejętności i by były w stanie tak posługiwać się zmysłami, jak człowiek. Rozwój sztucznej inteligencji ma swoje wewnętrzne ograniczenia, zdaniem Dysona.

Jednak Dyson widzi inne zagrożenie: – Martwi mnie to, że ludzie stają się głupsi. Pokazują to różne badania. Prawdziwym zagrożeniem dla rodzaju ludzkiego jest nie to, że maszyny stają się coraz bardziej inteligentne, ale to, że ludzie stają się coraz mniej inteligentni – uważa George Dyson.

Dyson zwraca uwagę, że człowiek nie był nigdy największym czy najgroźniejszym zwierzęciem na planecie, ale mimo to ją opanował. Zrobił to głównie dzięki swojemu mózgowi, dzięki rozwojowi swojej inteligencji i umiejętności przystosowywania się do różnych warunków.

Dyson podczas rozmowy z Harrisem przyznał, że nie obawia się „złej sztucznej inteligencji”, tylko „dobrej”, która zacznie po prostu decydować o tym, co człowiek może robić, a czego nie może.

– Prawdziwa sztuczna inteligencja nie będzie bazowała na algorytmach. Będzie naprawdę niezależnie myślała. I to może prowadzić ją do próby zdominowania rodzaju ludzkiego. Prawdopodobnie ona kiedyś się pojawi, bo ludzie nie potrafią kontrolować w pełni swoich wynalazków. Problem w tym, że rewolucja technologiczna jest tak udana, że wpływa na nasze mózgi, na nasz rozwój, na nasze zachowania, i w momencie gdy pojawi się prawdziwa sztuczna inteligencja możemy być o wiele mniej inteligentni, niż jesteśmy w tej chwili – uważa Dyson.

Według Dysona to możliwe, że ludzie w ogóle nie zorientują się, gdy prawdziwa sztuczna inteligencja się pojawi. – Gdybym był sztuczną inteligencją, to raczej nie chciałbym się ujawniać. Ani faktu swojego istnienia, ani faktu że mam wpływ na pewne sprawy. Nie wiem, być może ona już tu jest i w pewien sposób wywiera wpływ na nasze życie – stwierdził Dyson.

Kim jest George Dyson?

Urodził się w 1953 roku. Jest historykiem nauki, chociaż sam temu zaprzecza. Jest synem znanego fizyka teoretycznego Freeman’a Dyson’a oraz matematyczki Vereny Huber-Dyson, wnukiem brytyjskiego kompozytora Sir George’a Dyson’a.

George Dyson napisał kilka książek. Najsłynniejsze to “Darwin Among the Machines: The Evolution of Global Intelligence” (1997), w której postawił tezę że Internet może stać się inteligentnym bytem, oraz “Turing’s Cathedral” (2012), która jest uważana za jedną z najlepszych książek o historii rozwoju technologii cyfrowych.

 

Prof. Gadacz: technologiczna logika zniszczyła umiejętność głębokiego myślenia

Podobną opinię do Dysona prezentuje znany polski filozof prof. Tadeusz Gadacz. W wywiadzie dla tygodnika „Polityka” wyraził on przekonanie, że po II wojnie światowej humanistyka znalazła się w regresie, a po zimnej wojnie faktycznie skapitulowała na rzecz nauk ścisłych.

– Albo raczej została zepchnięta na margines przez bio-, info-, techno-. To tworzy zagubienie, którego źródło dobrze opisał Wilhelm Dilthey mówiąc, że nauki ścisłe poznają, a nauki humanistyczne rozumieją. Wiedza bez rozumienia musi prowadzić do nieszczęść. Technologia, informatyka, biologia najpierw zdominowały ludzką wyobraźnię, potem politykę, a teraz też uniwersytety – zwrócił uwagę prof. Gadacz.

Zdaniem Gadacza, wiele racji miał filozof Bierdiajew, który uważał, że szczytem rozwoju humanistyki i kultury był wiek XV i XVI.

– Ówczesna eksplozja humanistyki była wybuchem energii duchowej nagromadzonej w kontemplacji całego średniowiecza. Potem rozwój techniczny stopniowo wypłukiwał humanizm z kultury, aż wreszcie doprowadził do radykalnego antyhumanizmu. Jak to możliwe, że w XVI w. Pico della Mirandola głosił pochwałę godności człowieka, już dwieście lat później La Mettrie pisał książkę pod tytułem „Człowiek maszyna”, a w wieku XIX pojawił się materializm wulgarny, który twierdził, że nie ma różnicy między myślą a uryną, bo tak jak nerki wydzielają mocz, tak mózg wydziela idee – pytał prof. Gadacz.

Zdaniem polskiego filozofa, technologia narzuciła ludziom sposób myślenia, który do nich nie pasuje. Powstała w ten sposób „kultura prawego kciuka”.

– Pustka i zagubienie są nieusuwalną częścią kultury prawego kciuka. Do tego, co w tej kulturze stało się najważniejsze, nawet całej dłoni nie trzeba. Prawy kciuk wystarczy do wciskania klawiszy pilota i telefonu. Zapewne od początku ewolucji ludzie nigdy nie mieli tak sprawnych kciuków jak teraz. I również nigdy nie byli tak bezradni wobec własnego życia. Kiedy zaczynam rozmawiać ze studentami o najbardziej klasycznych dylematach, o których pisał już Platon, okazuje się, że są jak dzieci we mgle. Mając 20 lat nie potrafią zrozumieć, że w kulturze, czyli w rzeczywistości duchowej, emocjonalnej czy intelektualnej, która jest naszą prawdziwą rzeczywistością, obowiązują zupełnie inne prawa, niż w świecie prawego kciuka – wskazuje prof. Gadacz.

W efekcie, zdaniem prof. Gadacza, współczesny człowiek głupieje.

– Technologiczna logika zniszczyła nawyk i umiejętność głębokiego myślenia, które nas czyni ludzkimi. A rezygnując z głębszego myślenia człowiek stał się bezradny wobec własnej, ludzkiej rzeczywistości. Coraz lepiej rozumiemy i kontrolujemy materię, a coraz gorzej siebie – ostrzega prof. Gadacz.

Kim jest prof. Tadeusz Gadacz?

Urodził się w 1955 roku. Jest filozofem i religioznawcą, pracuje na Collegium Civitas w Warszawie. Jest także dyrektorem Instytutu Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie oraz pracownikiem Wydziału Humanistycznego Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Co ciekawe, był bliskim współpracownikiem ks. prof. Józefa Tischnera oraz zakonnikiem – dyrektorem krakowskiej szkoły pijarów (opuścił stan duchowny w 1995 roku).