Zastanawiasz się nad kupnem samochodu elektrycznego, ale obawiasz się o zasięg w kontekście dłuższych podróży? Ciekawym rozwiązaniem mogą okazać się specjalnie zaprojektowane trasy, które ładują baterię auta podczas jazdy.

Możliwe, że już niedługo posiadacze elektrycznych aut będą mogli przejechać o wiele więcej kilometrów, niż obecnie, nie zwiększając pojemnością baterii. Akumulator naładuje się od drogi!

Problemy pojazdów elektrycznych z bateriami

Samochody elektryczne stają się coraz bardziej popularne. W wielu krajach są specjalne dotacje na zakup tego typu pojazdu. Ich zdecydowanymi zaletami jest brak emisji CO2 przy użytkowaniu, futurystyczny wygląd oraz komfort jazdy. Dodatkowo, koszt energii potrzebnej do przejechania 100 km jest zdecydowanie niższy niż koszt benzyny czy oleju napędowego w przypadku tradycyjnych aut.

Niemniej, dla wielu potencjalnych nabywców głównym czynnikiem odstraszającym jest konieczność częstego ładowania. Jest to problematyczne nie tylko ze względu postoje i czas oczekiwania, ale również niedostosowaną infrastrukturę w wielu krajach, szczególnie tych słabiej rozwiniętych gospodarczo. Wystarczy spojrzeć na liczbę stacji ładowania na 100 tys. mieszkańców w poszczególnych krajach (dane z 2017 roku):

  1. Norwegia: 185

  2. Holandia: 180

  3. Szwecja: 38

  4. Niemcy: 25

  5. Francja: 24

  6. UE-28: 20 (104 593 stacji ładowania)

  7. Włochy: 4

  8. Węgry: 2

  9. Polska: 1 (329 stacji ładowania)

  10. Rumunia: 1

  11. Grecja: 0,3

Łatwo zauważyć silną zależność pomiędzy liczbą stacji ładowania przypadającej na 100 tys. mieszkańców, a liczbą elektrycznych samochodów osobowych w poszczególnych krajach.

 

Innowacyjne podejście – ładowanie podczas jazdy

Propozycją rozwiązania tego problemu są specjalnie dostosowane drogi, które samoczynnie ładują baterie samochodu podczas jazdy. Podstawą ich funkcjonowania mają być kable pociągnięte pod asfaltem (lub na jego powierzchni) oraz specjalny system transmisyjny wbudowany w pojazd, który przyjmowałby od nich energię. Technologia ta nazywa się indukcją magnetyczną i zaczyna działać zaraz po tym, jak auto z tego typu systemem zacznie jechać po dostosowanej trasie.

Pierwsza tego typu droga ma powstać już niedługo w Szwecji, niedaleko miasta Lund.

– Zaczęło się 8 lat temu, kiedy chciałem kupić elektryczny samochód, ale pomyślałem, że zasięg tego typu pojazdów jest za krótki – mówi Dan Zethraeus, szef i założyciel Elonroad, firmy zajmującej się rozwojem tej technologii. Pomimo faktu, że technologia stojąca za pojazdami elektrycznymi się rozwija i wiele aut może przejechać ponad 300 km na jednym ładowaniu, nadal jest to wynik odstający od tradycyjnych aut.

Dzięki drogom ładującym baterie cena aut elektrycznych może spaść

Główną zaletą tworzenia tras tego typu jest brak konieczności budowania większych i bardziej specjalistycznych baterii. Obecnie wiele źródeł zarzuca pojazdom elektrycznym, że nie są tak ekologiczne – właśnie ze względu na fakt, że proces wytwarzania baterii jest szkodliwy dla środowiska. Jeżeli auta, ciężarówki i autobusy mogłyby ładować swoje źródło energii podczas jazdy, nie potrzebowałyby one tak potężnych baterii.

Kolejnym pozytywnym rezultatem będzie spadek cen samochodów elektrycznych. Największym kosztem w produkcji tego typu pojazdu jest właśnie bateria. Dlatego też, wraz z mniejszymi wymaganiami co do pojemności i rozmiaru baterii, spadnie również przeciętny koszt ich produkcji.

Tworzenie tego typu infrastruktury jest ogromnym przedsięwzięciem, wiążącym się z wielkimi kosztami. Jednak pomysłodawcy zaznaczają, że nie ma konieczności tworzenia nowych dróg. Kable mogą zostać położone na istniejące już trasy, a technologia ta mogłaby zostać zastosowana na najgęściej uczęszczanych drogach. Miasto Lund zadeklarowało, że zacznie budować pierwszą część tego typu drogi w 2020 roku.