Start-upy mają to do siebie, że są w stanie przepalić każdą kwotę. Nie chcę tracić swoich pieniędzy. Wolę zostać tym Krzysiem z Wadowic, co to się nie zna na start-upach – mówi Krzysztof Pawiński, współwłaściciel grupy Maspex, którego majątek jest szacowany na blisko 1 mld zł.

Krzysztof Pawiński to jeden z najbogatszych Polaków, współwłaściciel wielkiej grupy spożywczej Maspex. Na tegorocznej edycji listy „Forbesa” zajął 50 pozycję z majątkiem szacowanym na 892 mln zł. Wydawać by się mogło, że przedsiębiorca z takim majątkiem lubi ryzyko w biznesie i wciąż inwestuje, także w młode firmy. Dlatego mogą nieco szokować jego słowa na temat start-upów, wypowiedziane w niedawno udzielonym wywiadzie:

– Start-upy trzeba traktować jako autonomiczną dziedzinę biznesu. Żeby te nieoczekiwane i nieznane jeszcze pomysły biznesowe mogły przynosić zysk, trzeba mieć ich setki, bo – jak wiemy – udaje się nielicznym. […] Start-upy mają to do siebie, że są w stanie przepalić każdą kwotę – stwierdził Pawiński w wywiadzie dla kwietniowego numeru „Forbesa”.

I podkreślił, że on nie inwestuje w start-upy i nie ma zamiaru.

 

Krzysio z Wadowic, co to się nie zna na start-upach

Pawiński uważa, że jeśli ktoś robi rozsądny biznes, a chce z doskoku inwestować w start-upy, to jest to prosta droga do… finansowej klęski. Dziennikarz zapytał się go, czy czytał książkę „Fuck up – moja przygoda ze start-upem”, a współwłaściciel Maspexu odparł:

– Nie, ale tytuł brzmi zachęcająco. Jest zbieżny z tym, co myślę.

Następnie Pawiński opowiedział ciekawą historię. Gdy zasiadał w radzie nadzorczej wielkiego banku pojawił się temat farm start-upowych. Prezes tegoż banku zapytał się Pawińskiego, czy to jest interesujące z biznesowego punktu widzenia, a Pawiński odparł, że jeśli już, to jako osobny scentralizowany biznes. Na co usłyszał od prezesa banku:

– Krzysiu, powiem ci, że nikt, kto ma zdrowy rosnący biznes, tym się nie zajmuje.

Pawiński uzyskał więc niejako potwierdzenie, że jego bardzo konserwatywna postawa biznesowa jest bardziej powszechna, niż się może wydawać. I zapowiada, że nie zamierza tracić pieniędzy na inwestycji w start-upy.

 – To ja już wolę zostać tym Krzysiem z Wadowic, co to się nie zna na start-upach.

Zdaniem Pawińskiego, z obecnego start-upowego boomu z pewnością wyrosną jakieś gwiazdy, ale tysiące innych firemek polegnie.

– Dla mnie inwestycje dzielą się na dobre i długookresowe. Te będą bardzo, bardzo długookresowe.

 

Kim jest Krzysztof Pawiński

Pawiński to jeden z założycieli Maspexu – grupy spożywczej numer 1 na terenie Polski i Europy Środkowej. Produkuje ona 1,7 mld litrów napojów, 170 tys. ton makaronu czy 135 tys. ton dżemów w skali roku. Grupa miała w ubiegłym roku przychody rzędu 4,72 mld zł.

Znacie i jecie takie rzeczy, jak dżemiki marki Łowicz, pijacie soczki Kubuś czy Tymbark, a może gotujecie od czasu do czasu makarony Lubella? Te wszystkie marki należą do Maspexu, a także wiele innych (m.in. Krakus, DecoMorreno, La Festa, Plusssz, Ekland).

Pawiński ukończył krakowską Akademię Górniczo-Hutniczą. Posiada tytuł doktora. Biznes założył w 1990 roku wraz z kilkoma kolegami (Jerzy Kasperczyk, Sławomir Rusinek, Zdzisław Stuglik, Józef Szczur) i do dziś go razem prowadzą. Jak mówi: „pierwszych pieniędzy nie przepuściliśmy, za drugie nie kupiliśmy domów, a trzecie nas nie poróżniły”.

Ciekawi jesteśmy, co sądzicie o postawie Krzysztofa Pawińskiego. Czy jego obawy co do inwestowania w start-upy są słuszne? Co wy byście zrobili, gdybyście mieli tak wielki majątek – czy jego mały procent jednak przeznaczylibyście na ryzykowne inwestycje w dopiero raczkujące biznesy? Czy taka postawa nie jest przypadkiem powszechna wśród polskiego biznesu i czy przypadkiem nie powoduje, że Polska wciąż nie może się doczekać swojej Nokii czy swojego Skype’a?