Tłum w swojej zbiorowej mądrości coraz częściej podpowiada firmom jak rozwiązać dany problem, jaką nową usługę czy produkt zaoferować, jak udoskonalić istniejące rozwiązania. Nazywa się to crowdsourcing.

Crowdsourcing to korzystanie z wiedzy, umiejętności i zasobów tłumu w systemie otwartym. Akcje crowdsourcingowe to po prostu konkursy na stworzenie pewnych rozwiązań czy produktów, w których może wziąć udział dosłownie każdy. Crowdsourcing można też nazwać wolontariatem na rzecz korporacji, choć często w zamian za udział w akcji uczestnicy otrzymują jakieś nagrody, a na pomysłodawcę najlepszego rozwiązania często czeka całkiem spora nagroda.

Schemat działania crowdsourcingu

Zdaniem ekspertów, crowdsourcing to wielka oszczędność czasu i pieniędzy dla firm. Tłum generuje pomysły w ekspresowym tempie, a specjaliści je przesiewają. W olbrzymim zbiorze propozycji zawsze znajdą się takie, które są oryginalne i odpowiadają na potrzeby klientów. Poza tym firma korzystając z crowdsourcingu uzyskuje pewien pozytywny efekt marketingowy.

 

Jak korzystać z pomysłów tłumu

Termin crowdsourcing pojawił się po raz pierwszy w magazynie „Wired” w 2006 roku. Ale idea crowdsourcingu jest znacznie starsza. Jednym z pierwszych jego zastosowań był konkurs ogłoszony przez Napoleona Bonaparte na rozwiązanie problemu dostaw świeżej żywności dla armii. Pomysłodawca konserwy otrzymał 12 000 franków.

Obecnie w Internecie działa wiele dziesiątków platfrom crowdsourcingowych, które pozwalają przedsiębiorstwom zbierać pomysły od internautów. Najważniejsze to m.in. Qmarkets, ideascale czy Imaginatik.

W Polsce korporacje wielokrotnie korzystały już z crowdsourcingu. Jedną z największych akcji tego typu była akcja Kompanii Piwowarskiej na nowe pomysły rozwojowe dla marki Redd’s. Wzięło w niej udział 500 osób.

Crowdsourcing staje się coraz bardziej popularny. Nic dziwnego, że staje się również wdzięcznym przedmiotem badań naukowych.

Liczba artykułów naukowych o crowdsourcingu

 

Obiecaj dużą nagrodę, albo nie dawaj jej wcale

Co ciekawe, crowdsourcing przynosi najlepsze efekty, gdy nagroda w konkursie jest znacząca, albo… nie ma jej wcale, czyli ludzie pracują tylko dla idei i własnej satysfakcji. Kiepskie efekty przynosi, gdy nagroda jest nieduża. Jest to potwierdzone naukowo, ten problem został opisany w artykule „Does Crowdsourcing Need a Cash Prize to Work?” pióra Oguza A. Acara i Dirka Deichmanna, który ukazał się niedawno na portalu Harvard Business Review.

Kilka lat temu Frito-Lay ogłosiło nagrodę 1 mln USD za wymyślenie nowego smaku chipsów. Knorr zaoferował 2 500 euro za wymyślenie nowej przekąski. Mniej więcej w tym samym czasie Starbucks poprosił klientów o pomysły na udoskonalnie produktów i usług i nie zaoferował żadnej nagrody. Okazało się, że najlepsze efekty konkursu uzyskały firmy Frito-Lay i Starbucks.

Autorzy artykułu Oguz A. Acar i Dirk Deichmann przeprowadzili badanie na podobnych zasadach na platformie Amazon Mechanical Turk. Ponownie okazało się, że:

  • Zaoferowanie dużej nagrody przyciąga największą liczbę ludzi.
  • Najbardziej oryginalne pomysły pojawiają się, gdy… nie ma żadnej nagrody, a ludzie pracują dla idei.
  • Najbardziej użyteczne pomysły pojawiają się w konkursie, w którym jest wysoka nagroda.

Wniosek? Konkursy, w których nagroda jest niska, nie mają wielkiego sensu, bo nie przyciągają ani wielkiej liczby pomysłów, ani te pomysły nie są wysokiej jakości. Jeśli firma nie ma pieniędzy na wyznaczenie dużej nagrody, lepiej by zorganizowała konkurs w którym ludzie będą brać udział dla idei, niż konkurs z małymi nagrodami.

Źródła wykresów: Ghezzi, A., Gabelloni, D., Martini, A., & Natalicchio, A. (2017) „Crowdsourcing: A Review and Suggestions for Future Research” (International Journal of Management Reviews).