Nie widać końca problemów spółki Tesla i jej założyciela Elona Muska. Są to problemy zarówno wymierne, związanie z wynikami finansowymi i kursem akcji, jak i problemy niewymierne, związane z wizerunkiem spółki i samego Muska.

W ostatnich tygodniach tyle się działo wokół Muska i Tesli, że aż nie wiadomo od czego zacząć. Nie ma wątpliwości, że Tesla i Musk mają problemy wizerunkowe. Ostatnio hitem chińskiego internetu był filmik na którym widać, jak Model S zaczyna się palić i eksploduje na jednym z parkingów w Szanghaju. Tesla bada autentyczność nagrania.

Trwa również wojenka między Muskiem a amerykańskim nadzorem giełdowym SEC. Do jutra właściciel koncernu Tesla musi wskazać osobę, która przejmie kontrolę nad jego kontami w mediach społecznościowych. Po tym, jak w zeszłym roku wprowadził w błąd inwestorów na Twitterze, zapewniając że zdejmie spółkę z parkietu, musiał za karę zapłacić 20 mln USD i oddać stery spółki. W lutym tego roku złamał jednak warunki ugody sądowej, publikując w mediach społecznościowych swoje prognozy co do liczby aut, które Tesla może wypuścić na rynek do końca 2019 roku.

Tesla ma kłopoty i z produkcją…

Co gorsza, biznes Tesli nie idzie tak, jak chciałby tego Musk i jej pozostali akcjonariusze. W I kwartale 2019 roku liczba aut wyprodukowanych przez Teslę wyniosła 63 tys. i poszła w dół o 27% w porównaniu do IV kwartału 2018, gdy wypuściła 86,5 tys. pojazdów. Szacunki na ten rok mówią, że Tesla powinna wyprodukować 360-400 tys. pojazdów.

Dziś spółka Tesla opublikuje wyniki finansowe za I kwartał 2019 roku, ale analitycy nie spodziewają się cudów, a raczej znacznego pogorszenia sytuacji. Znany inwestor Whitney Tilson, zarządzający firmy Kase Capital Management, stwierdził na łamach odc. 98 podcastu Stansberry Investor Hour, że Tesla to “najniebezpieczniejszy walor na amerykańskiej giełdzie”. Według Tilsona, akcje Tesli mogą potanieć nawet o 70%. Tilson przyznaje, że zaczął grać na spadki kursu akcji firmy Elona Muska.

Tilson wskazuje, że auta Tesli są całkiem udane, ale problem w tym, że zanim koncern Elona Muska zdążył okrzepnąć urosła mu naprawdę mocna konkurencja. W segment aut elektrycznych zaczęły wchodzić takie marki, jak BMW, Audi, Jaguar. Czyli Tesla przestała być jednym wyborem dla zamożnych, którzy szukają aut elektrycznych z segmentu premium.

Podobnie uważa analityk firmy Evercore ISI Arndt Ellinghorst. Obniżył on niedawno rekomendację dla spółki Tesla z „trzymaj” do „sprzedaj” oraz cenę docelową do 240 USD z 330 USD. Obecnie 15 rekomendacji spośród 36 dotyczących Tesli mówi “sprzedaj”.

– Obecnie Tesla powinna skupić się na poprawie swojej sytuacji finansowej oraz na poprawie strategii rozwoju. Według nas, na pokładzie Tesli pracuje zbyt mało ludzi z doświadczeniem w branży motoryzacyjnej. To powoduje, że konkurencja dogoniła Teslę i zapewne ją przegoni – wskazał Arndt Ellinghorst w rozmowie z serwisem Bloomberg.

Notowania spółki Tesla

Źródło: Bloomberg

…i ze sprzedażą

Gorsze od spowolnienia produkcji mogą być jednak kłopoty ze sprzedażą. A podobno Tesla je ma. Na Twitterze ludzie regularnie publikują zdjęcia parkingów pełnych aut Tesli, oznaczając je symbolem #tslaQ (Q – oznacza bankruta). Zrobił się z tego swego rodzaju ruch społeczny, o którym artykuł napisał dziennik LA Times. Jego nieformalnym przywódcą jest twiterowicz o pseudonimie Machine Planet.

Czy pętla wokół Tesli zaciska się? Analityk i publicysta Lawrence McDonald opublikował na Twitterze listę spółek, które namiętnie rolowały swoje obligacje, tak jak Tesla. Wiele spośród takich spółek już nie istnieją, bo zbankrutowały…