Kolekcjonuj doświadczenia, a nie pieniądze. Pojedź na rowerze do wegańskiego bistro na awokado. Unikaj regulowania rachunków za Netflixa. Tak trzeba postępować w trakcie grania w „Monopoly for Millennials”. Oto jak firma Hasbro zakpiła z tego pokolenia.

Firma Hasbro produkująca gry planszowe i zabawki chce podbić rynek niezwykle ciekawym tytułem. „Monopoly for Millennials” to nowa wersja kultowej gry „Monopol”, skierowana do przedstawicieli pokolenia urodzonego w latach 1982-1998.

 

Na Monopoly for Millenials można było dobrze zarobić

Gra jest oferowana we wszystkich znaczących sieciach handlowych, zarówno stacjonarnych (WalMart), jak i internetowych (Amazon) w cenie 44,99 USD. Zbiera całkiem niezłe oceny graczy (np. na Amazonie ma 4 gwiazdki na 5, ale jest oceniona niżej niż np. „Monopoly – Stranger Things Edition 4,5/5, czy “Conversation Starters Fire-Side Chats by Walden” 5/5).

Co ciekawe, początkowo była dostępna w WalMarcie po 20 USD, na czym zarabiali co sprytniejsi. Kupowali wiele opakowań i sprzedawali po nieco wyższej cenie (ale niższej niż w popularnych sklepach internetowych) na aukcjach online.

Opakowanie gry kpi z Millenialsów

W Ameryce trwa dyskusja, czy gra nie obraża Millenialsów. Rzeczywiście, patrząc na samą okładkę można odnieść wrażenie, że kpi ona z tego pokolenia.

No bo cóż widzimy na opakowaniu? Zakaz jedzenia wołowiny, a zaraz obok nakaz jedzenia zieleniny. Pod tymi znakami widzimy wysypujące się ze skrzynek awokado. Śmiesznay Pan w meloniku, będący od lat symbolem gry (Rich Uncle Pennybags) w ręku trzyma kubek kawy na wynos. Uszka ma zatkane słuchawkami – pewnie leci modna muza. Można zauważyć także rower – ulubiony środek lokomocji Millenialsa. A na dole opakowania znajdziemy napis „Zapomnij o nieruchomościach. I tak nie możesz sobie na nie pozwolić”.

Z tyłu opakowania znajdziemy hasła zachęcające Millenialsów do otwarcia pudełka. „Dorosłość jest trudna. Weź przerwę od wyścigu szczurów. Bądź minimalistą. Kolekcjonuj przeżycia. Pograj z kolegą w gry, udaj się do Vege Bistro! Zarabiaj na tym, że odkrywasz ciekawe miejsca! Wygrywa ten, kto zbierze najwięcej doświadczeń, a nie ten, kto zakończy grę jako najbogatszy!”.

 

Diabeł tkwi w szczegółach – po rozpakowaniu jest więcej smaczków

Po otwarciu pudełka oczom graczy ukazuje się klasyczna plansza, pionki, kostka, karty. Wszystko tak, jak w typowym „Monopoly”. Jednak diabeł tkwi w szczegółach. Gra wypełniona jest smaczkami. Poruszając się po planszy można stanąć na takich polach, jak „Park narodowy”, „Tygodniowa medytacja”, „Karaoke”, „Vegan Bistro”, „Piwnica rodziców”, „Trzydniowy festiwal muzyczny”.

Pionki mają kształt m.in. rowerka, okularów przeciwsłonecznych, aparatu fotograficznego w stylu vintage czy też znaku # (który nawiązuje do dużej internetowej aktywności Millenialsów). W grze może uczestniczyć maksymalnie 6 osób.

Prawdziwa jazda zaczyna się jednak przy kartach. „Musisz zapłacić rachunek za Netflixa”, „Miałeś szukać pracy, ale przez kilka godzin oglądasz video w necie”, „Używasz 46 emotikonów w jednej wiadomości, musisz zapłacić karę”, „Sprzedajesz na aukcji internetowej starą kurtkę swojej Babci” itd. Najbardziej hard-core’owa? „Zostajesz memem. Ale nie tym fajnym. Wpłacasz 20M do banku”. (Hehe…)

Waluta też jest urocza. Sami zobaczcie co jest na awersie i rewersie…

 

Gra Hasbro okazała się sukcesem. Pierwszy nakład wyprzedał się dość szybko. Na razie ukazała się tylko w USA. Można ją sprowadzić do Polski m.in. za pośrednictwem Amazona. Co o niej sądzicie? Warto się zabawić? Czy może jednak Hasbro za bardzo kręci bekę z Millenialsów?