W cloud gaming inwestują tacy giganci, jak Microsoft, Google czy Amazon. Czym jest cloud gaming i czy może stanowić konkurencję dla gier sprzedawanych w tradycyjny sposób? Sprawdzamy!

Cloud gaming umożliwia użytkownikom granie online bez konieczności pobierania całej gry na dysk twardy komputera. Gra znajduje na serwerze operatora platformy lub wydawcy gry. Jest ona przesyłana do użytkowników w formie bezpośredniego strumienia danych. W niektórych serwisach typu cloud gaming na początku komputer ściąga tylko niewielką część gry. Natomiast reszta jest pobierana w miarę postępów graczy w danej grze.

W przeciwieństwie do takich serwisów jak Steam, na portalu cloud gamingowym nie trzeba czekać aż cała gra zostanie pobrana na dysk twardy komputera, tylko można zacząć grę już po kilku minutach. Jest tylko jeden podstawowy wymóg, który musi być spełniony, żeby korzystać z cloud gamingu. Chodzi o odpowiednio szybkie i stabilne łącze internetowe, gdzie nie będzie żadnych zakłóceń w transmisji danych.

 

Do 2026 r. rynek cloud gamingu może być warty prawie 7 mld USD

Taki wniosek płynie z raportu Zion Market Research. Według serwisu Zion rynek cloud gamingu w 2017 r. był warty 802 mln USD, ale zgodnie z prognozami ta liczba w 2026 r. ma się zwiększyć aż do 6,9 bln USD.

Jak można przeczytać w raporcie, cloud gaming najszybciej rozwija się w Ameryce Północnej. Dlaczego? Główne przyczyny to dostęp do szybkiego Internetu, duża liczba urządzeń mobilnych i obecność w tym regionie dużych firm z branży cloug gamingu.

 

O rynek cloud gaming walczą tacy giganci, jak Microsoft, Google i Amazon

Cloud gamingiem są zainteresowane największe firmy z branży gier. Microsoft w styczniu 2018 r. przejął start-up PlayFab, który oferował deweloperom narzędzia do obsługi gier w chmurze. Kilka miesięcy później ogłosił już swój autorski Project xCloud. Umożliwia on granie w gry w chmurze na urządzeniach mobilnych.

 

Swój projekt w branży cloud gaming testowało także Google (pod nazwą Project Stream). Natomiast Amazon planuje zaoferować gry w nowym serwisie typu cloud gaming prawdopodobnie w 2020 r. Z tymi firmami o rynek cloud gaming aktywnie konkurują również serwisy GeForce Now od Nvidia czy PlayStation Now od Sony.

 

 

Największy potencjał w branży cloud gaming ma…

Która z już wymienionych wcześniej spółek ma największe szanse, żeby podbić rynek cloud gamingu? Zdaniem Steva Perlmana, prezesa OnLive – serwisu cloud gaming dobrze znanego w całej branży – największy potencjał ma Microsoft.

– Amazon nie jest spółką gamingową tak samo jak Google. Sony nie dysponuje odpowiednio dużą chmurą obliczeniową. Natomiast Microsoft spełnia każde z tych warunków – powiedział Perlam w wywiadzie dla CNBC.

 

Czy cloud gaming wysadzi z siodła gigantów

Na pewno cloud gaming ma duży potencjał rozwoju. Szczególnie, że dostęp do szybkiego Internetu jest coraz powszechniejszy. Nie bez znaczenia pozostaje także duże zainteresowanie cloud gamingiem ze strony największych na świecie spółek powiązanych z branżą producentów gier.

Jednak jak twierdzi prezes Nvidia Jensen Huang, rynek cloud gaming będzie ogromny, ale nigdy nie zastąpi gier na komputery PC. Jego zdaniem jest jeden poważny problem, którego nie rozwiąże żadna spółka, a mianowicie szybkość łącza internetowego. W niektórych bardzo zaawansowanych grach (np. e-sportowych) strumień danych przesyłanych do użytkowników musiałby osiągnąć prędkość światła, żeby nie powodować żadnych przerw. Takiej odpowiedzi dziennikarzom udzielił Huang na sesji Q&A podczas ostatnich targów elektroniki i nowych technologii CES organizowanych w Las Vegas.

Nie ma jednak wątpliwości, że cloud gaming ma duży potencjał do wzrostu. A jego rozwój zależy od tego, jak dużo w cloud gaming zainwestują największe spółki z branży IT i producentów gier. Na razie zainteresowanie jest obiecujące. Być może cloud gaming nie wyprze z rynku tradycyjnie sprzedawanych gier „pudełkowych”, ale na pewno będzie stanowił dla nich poważną konkurencję.

Zobacz także: Popowicz: Wiele darmowych gier online zarabia rocznie więcej niż „Wiedźmin” zarobił w całej swojej historii