Tamil, który w rodzinnym domu nie miał nawet telewizora, od kilku lat kieruje jedną z największych spółek technologicznych świata. Kim jest Sundar Pichai? Przybliżamy sylwetkę szefa Google, który ostatnio odwiedził Warszawę.

“Wspaniała dyskusja z liderami Europy Środkowej i Wschodniej o potencjale region w zakresie rozwoju cyfrowej gospodarki. Google chce wpierać region: inwestujemy 20 mln USD do 2020 roku w programy edukacyjne i biznesy” – napisał szef Google Sundar Pichai na swoim koncie na Twitterze po Okrągłym Stole Innowacji, który odbył się w warszawskim Pałacu na Wodzie w Parku Łazienkowskim.

Pichai poznał premiera RP Mateusza Morawieckiego. Wypił nawet z nim kawę, spacerując po pięknym warszawskim parku.

 

Kim jest szef Google Sundar Pichai

Sundar Pichai naprawdę nazywa się Pichai Sundararajan. Urodził się w 1972 roku w Madurai w Indiach. Jest Tamilem. Jego ojciec Regunatha Pichai był inżynierem w brytyjskiej firmie GEC. Podobno jego rodzina żyła bardzo skromnie, nie miała telewizora ani samochodu, bo rodzice oszczędzali na wykształcenie dzieci.

To się opłaciło. Sundar poszedł w ślady ojca, a nawet go prześcignął. Najpierw ukończył Instytut Technologiczny w Kharagpur, a potem Stanford University. Zdobył także tytuł MBA University of Pennsylvania. Już za młodu objawiał cechu przywódcy – był kapitanem uniwersyteckiej reprezentacji w krykieta.

Pichai rozpoczynał swoją karierę w firmie konsultingowej McKinsey. Do Google trafił w 2004 roku, gdzie od razu powierzono mu misję rozwijania produktu Google Chrome. Później zaczął odpowiadać także za marketingową stronę Google Drive. Pichai jest prezesem Google od października 2015 roku. Został „namaszczony” przez samego Larry’ego Page’a, w ocenie którego na każdym etapie kariery wykazywał się zdolnością do rozwoju produktu, co było kluczowe dla sukcesu Google.

Jeśli chodzi o życie prywatne, to Sundar Pichai ma żonę Anjali i dwójkę dzieci. Jest kibicem piłki nożnej i krykieta. Podobno ogląda każdy mecz klubu piłkarskiego FC Barcelona.

 

Kontrowersje wokół Sundara Pichaia

Sundar Pichai wywołał sporo dyskusji w sierpniu 2017 roku. Wtedy zwolnił z Google inżyniera James’a Damore’a, który napisał w liście otwartym do pracowników, że „to różnice biologiczne między płciami powodują, że w spółkach technologicznych i na wysokich stanowiskach pracuje mniej kobiet, niż mężczyzn”. Pichai odparł, że to niegrzeczna sugerować, iż część pracowników Google (w domyśle – kobiety tam pracujące) nadaje się do pracy w mniejszym stopniu, niż inni (w domyśle – mężczyźni tam pracujący).

„Sugerowanie, że grupa naszych kolegów posiada cechy, które czynią ich mniej biologicznie przystosowanymi do tego typu pracy jest obraźliwe. Część wyrażonych opinii narusza nasz Kodeks Etyczny i stanowi przekroczenie granic poprzez promowanie szkodliwych stereotypów płciowych w miejscu pracy” – tłumaczył się Pichai ze zwolnienia inżyniera.

Niezwykle ważnym momentem w karierze Pichaia był wtorek 11 grudnia 2018 roku, gdy zeznawał przed senacką komisją sprawiedliwości. Mówił o tym czy Google będzie współpracował z chińskimi władzami, czy wyniki wyszukiwania mają zabarwienie polityczne oraz ile (i jakich) danych zbiera o użytkowniach system operacyjny Android.

Pichai zapewniał, że algorytmy stosowane przez Google nie mają przekonań politycznych, ani nie są specjalnie programowane. Podkreślał również, że na razie Google nie ma w planie powrotu do Chin (wycofał się stamtąd w 2010 roku). Szef Google’a tłumaczył także, że to ile i jakich informacji o użytkowniku Androida trafia do Google’a zależy od aplikacji zainstalowanych na telefonie oraz od ustawień (które można zmienić).

Sundar Pichai bardzo często podkreśla, że dla Google liczy się tylko jedno: „Naszym celem jest dostarczenie ludzkości jak najszerszego dostępu do wiedzy”. Szef Google’a zapewnia, że robi wszystko, by ta misja była realizowana.