Millenialsi jako konsumenci swoimi wyborami „uśmiercają” rzeczy drogie, niewygodne, mało praktyczne i nieekologiczne. Stawiają na coś oryginalnego (np. ręcznie robionego, a nie z sieciowego sklepu), ekologicznego i praktycznego. Uwielbiają podróże i unikalne doświadczenia. W wyniku ich charakteru, znikają z półek sklepowych niektóre przedmioty, upadają całe gałęzie usług. Pokolenia się zmieniają, świat się zmienia.

Millenialsi to największa na świecie grupa konsumentów. Zazwyczaj zalicza się do niej osoby urodzone w latach 1982-2000. Millenialsi są bardzo specyficzną grupą konsumentów, której preferencje niejednokrotnie zaskakują speców od marketingu.

Istnieje nawet grupa produktów, o których mówi się, że zabili je właśnie Millenialsi. Do tych felernych produktów należą płatki śniadaniowe i puszkowany tuńczyk (niecierpliwi Millenialsi nie chcą zmywać miski po mleku, ani trudzić się przy otwieraniu konserwy), pojedynczo pakowane plastry sera (które zastępują naturalne i bardziej ekologiczne odpowiedniki – i to nawet w Big Macu!), zabawki (Millenialsi mają mniej dzieci, niż poprzednie pokolenia w ich wieku i nie chcą promować kultury konsumeryzmu) czy motocykle (nieekologiczne i mało „miejskie”).

Millenialsów jako konsumentów oskarża się też o „dobijanie” całych obszarów usług, jak centra handlowe (pisaliśmy w Generacji Smart o nowej generacji eko-sklepów), usługi hotelowe (wypierane przez usługi typu AirBnB), czy nawet banki (z którymi konkurują aplikacje finansowe, takie jak Revolut).

30-latkowie inaczej podchodzą do konsumpcji, niż poprzednie pokolenia. Są bardziej świadomi, pro-ekologiczni, praktyczni, a przy tym oszczędni. Bardziej niż przedmioty interesują ich doświadczenia. To wszystko dlatego, że ukształtowały ich doświadczenia takie jak kryzys gospodarczy 2007 r. oraz świadomość nieodwracalnych szkód, które wyrządza w ekosystemie nieposkromiona konsumpcja.

Oto inne produkty, które Millenialsi jako konsumenci „uśmiercili” swoją specyficzną postawą.

 

Diamenty

Diamenty najlepszym przyjacielem kobiety? Nie w przypadku przedstawicielki pokolenia Millenialsów. Po pierwsze, rzadziej wchodzi ona w związki małżeńskie, a to oznacza, że spada sprzedaż pierścionków zaręczynowych z diamentami. Po drugie, woli wydawać pieniądze na doświadczenia, takie jak dalekie podróże. Poza tym przygląda się pochodzeniu kupowanych przedmiotów, a diamenty – szczególnie te pozyskane w regionach ogarniętych wojną – są uznawane za produkty nieetyczne.

 

Mydło w kostce

Millenialsi znacznie rzadziej, niż starsze pokolenia, kupują mydło w kostce. Postrzegają to rozwiązanie jako niehigieniczne i preferują mydło w płynie. Kostka pachnącego mydła? Wybierz raczej praktyczny płyn do kąpieli – zdają się mówić swoimi wyborami.

 

Kije golfowe

Rynek produktów dla golfistów zatrząsł się w posadach za sprawą Millenialsów. W USA upadają sieci ze sprzętem dla golfistów, a liczba członków w klubach z roku na rok maleje. Trzydziestolatkom nie odpowiada, że rozgrywki trwają tak długo (ponad cztery godziny), że sport wymaga specjalnego sprzętu i ubioru i kojarzy się z ekskluzywnością. Wiadomo, że Millenialsi preferują poziome, równościowe relacje. 

 

Jeansy

30-letnie kobiety kupują nie jeansy, a legginsy. Niektóre amerykańskie firmy odnotowały wzrost sprzedaży legginsów o aż 95% w ciągu roku. To część trendu athleisure, czyli noszenia strojów sportowych też poza siłownią.

 

Szpilki

Buty na szpilce to dla przedstawicielki pokolenia Millenialsów przeżytek. Niewygodne, niepraktyczne i nie nadające się na wiele okazji. Woli buty do trekkingu, które można założyć na wycieczkę w góry, na spacer w lesie, ale też i w mieście. Millenialsi bardzo lubią piesze wycieczki, które kojarzą się z beztroskim i ekologicznym wypoczynkiem.

 

Garnitur i inne formalne ubrania

Panowie, Millenialsi jako konsumenci rezygnują ze sztywnych i niewygodnych strojów. Sceptycznie podchodzą do tradycyjnych realiów biurowych, które wymagają eleganckiego stroju. Chcą przychodzić do pracy w wygodnym, codziennym stroju. Dla 30-letniego pana kup raczej sweter z dobrej jakości materiałów.

 

Karnet na siłownię

Zamiast członkostwa w bezpłciowej, sieciowej siłowni, lepiej kupić Millenialsowi cykl zajęć z nowego, intrygującego sportu (jak hot joga czy soul cycle) czy karnet w lokalnym, wyspecjalizowanym klubie sportowym. Millenialsi nie lubią bowiem zobowiązań ani usług sieciówek, które nie dają poczucia indywidualnej obsługi.

Zobacz także