Niezwykle trudny dla Tesli i Elona Muska rok 2018 wciąż nie chce się skończyć. Doszło do kolejnego starcia Muska z mediami. Na dokładkę portal Wired napisał reportaż, w którym przedstawił fabrykę Tesli jako prawdziwe piekło pracowników.

Rok 2018 powoli się kończy. W świecie biznesu jedną z osób, która z ustęsknieniem czeka na rok 2019 jest z pewnością Elon Musk.

– Rok 2018 był najtrudniejszy w mojej dotychczasowej karierze i życiu – stwierdził ten 47-letni właściciel firm Tesla i SpaceX w programie „60 Minutes” wyemitownym przez CBS.

 

Czemu rok 2018 nie był łatwy dla Elona Muska

W mijającym roku zarówno analitycy, jak i dziennikarze zaczęli wskazywać na niedobrą kondycję finansową spółki Tesla, która próbuje produkować na masową skalę auta elektryczne wysokiej jakości.

Poza tym Musk zadarł z amerykańskim nadzorem finansowym, informując na Twitterze, że ma inwestorów gotowych wejść w Teslę, co oznaczałoby zdjęcie tej spółki z parkietu. Efekt? Za karę musiał oddać fotel prezesa Tesli, nowym została Robyn Denholm.

W dodatku Musk wywołał dwukrotnie konsternację opinii publicznej. 1 kwietnia zażartował na Twitterze, że Tesla zbankrutowała. Kilka miesięcy później wziął do ust skręta z marihuany podczas nagrywania podcastu. Pojawiły się pytania o kondycję psychiczną właściciela Tesli.

Zobacz także: Tesla Elona Muska przeżywa ciężkie chwile. Koncern jest atakowany przez dziennikarzy, analityków i inwestorów

 

Elon Musk skarży się na media

Problem w tym, że na tym nie koniec fatalnej passy Muska. Swój niezwykły rok Elon Musk podsumował ostatnio podczas wywiadu dla telewizji CBS. W programie „60 Minutes” przyznał, że to był najtrudniejszy rok w jego dotychczasowej karierze.

Problem w tym, że według Muska 15-minutowy skrót z tej rozmowy został przez dziennikarz CBS tak zmanipulowany, aby niemal każda wypowiedź właściciela Tesli brzmiała sensacyjnie. Po obejrzeniu skrótu można odnieść wrażenie, że Musk chętnie oddał stery Tesli, że Robyn Denholm objęła je po to, by „niańczyć” Muska, i że Musk jest gotowy w każdej chwili ją zwolnić.

Tym niemniej, Musk w tymże wywiadzie wypowiedział kilka kontrowersyjnych opinii. Powiedział między innymi, że nie szanuje ludzi z SEC (Securities and Exchange Commission), czyli amerykańskiego nadzoru giełdowego. Zapytany, czemu w takim razie poddaje się tak łatwo regulacjom SEC, odparł, że szanuje system prawny w ramach którego musi działać.

 

Elon Musk uczynił ze swojej fabryki piekło pracowników

Wydawało się, że w listopadzie sytuacja wokół Tesli nieco się uspokoiła. Liczba artykułów negatywnych w wymowie spadła znacząco w porównaniu do września i października (patrz wykres poniżej).

Wymowa artykułów prasowych odnoszących się do spółki Tesla, od początku września do końca listopada 2018 roku

Źródło: CleanTechnica

Ale okazuje się, że grudzień ponownie może być niezwykle ciężkim miesiącem dla Muska. Niezwykle poczytny portal Wired opublikował reportaż o Musku zatytuowany „Dr Elon i Mr. Musk: życie w środku piekielnej fabryki Tesli”. Według autorów materiału, Musk miewa napady szału podczas których potrafi nie tylko nawrzeszczeć na pracownika (zwyzywać go od idiotów), ale nawet go zwolnić pod wpływem impulsu, niezależnie od pozycji jaką ofiara zajmuje w firmie. Praca w fabryce Tesli Gigafactory w Nevadzie jawi się jak prawdziwe piekło.

W wywiadzie dla CBS Musk przyznał, że praktycznie mieszka w swojej firmie. I że wymaga od pracowników dużo, a od siebie jeszcze więcej. Z pewnością cena, jaką płaci Elon Musk za realizację swoich marzeń, jest wysoka. Oby nie zapłacił najwyższej ceny. Zapewne ma nadzieję, że wraz z rokiem 2019 przyjdzie nowe, lepsze. Tak jak każdy z nas.