Ofiara musi uwierzyć, że oto wreszcie ma szczęście i staje przed niesamowitą okazją. Na tym opiera się najczęściej oszustwo finansowe. Jak obronić się przed utopieniem pieniędzy w „inwestycyjnej okazji życia”?

Był niegdyś oszust, który potrafił sprzedać Kolumnę Zygmunta stojącą na pl. Zamkowym w Warszawie. Pobierał też nielegalnie myto za przejazdy mostem Kierbedzia i dopuszczał się innych przekrętów. Oszustwo finansowe to był dla niego chleb powszedni. Nazywał się Alfons Cynjan. Opisał go Stefan Wiechecki „Wiech” we wspomnieniach „Piąte przez dziesiąte”.

Sprzedaż Kolumny Zygmunta do dziś uważa się w stolicy za modelowy przykład oszustwa. Czemu ludzie się na nie nabierali? Bo Cynjan potrafił im wmówić, że to będzie świetna inwestycja, a jest oferowana po okazyjnej cenie.

 

Niebywała okazja inwestycyjna to najczęściej nie fart, tylko oszustwo finansowe

Obecnie oszuści działają głównie w branży finansowej. Nabierają rzesze ludzi. Mechanizm jest cały czas podobny: wmawiają zainteresowanym, że oto stanęli oni przed „inwestycyjną okazją życia”. To podstawa dobrego oszustwa finansowego: sprawić, by oszukiwany myślał, że oto ma w końcu szczęście, że nadarza mu się niebywała okazja – twierdzi Maria Konnikova w swojej świetnej książce „Myśl jak oszust. Żeby nie dać się oszukać”.

Na tej zasadzie powstała i przez lata funkcjonowała piramida Berniego Madoffa w USA, do której inwestorzy byli dopuszczani tylko z polecenia, „po znajomości”. Na tej zasadzie funkcjonowała piramida Amber Gold, która przecież złota miała niewiele, choć twierdziła, że jest inaczej i że wykorzystuje świetny okres na rynku złota do zarabiania.

Na bardzo podobnych zasadach inwestorów nabrały w ostatnich kwartałach spółki Theranos (w USA) i GetBack (w Polsce). Ich władze zapewniały, że firmy te świetnie się rozwijają i mają przed sobą świetlaną przyszłość, ale było inaczej. O historii spółki Theranos świetną książkę „Bad Blood” napisał dzienniakrz John Carreyrou (wygrała ona ostatnio konkurs dziennika Financial Times i firmy doradczej McKinsey na najlepszą książkę o finansach 2018 roku).

 

Oszustwa finansowe wyglądają podobnie na całym świecie

Podobne historie mają miejsce na całym świecie. Ostatnio w Indiach rozpadła się piramida finansowa Gainbitcoin, bazująca na popularności kryptowalut. 8 tys. inwestorów straciło około 227 mln GBP.

Ofiarom przyjrzał się Juhee Jain z De Montfort University w Leicester (Wlk. Brytania). Okazało się, że były one w różnym wieku, pochodziły one z różnych kast, miały różne wykształcenie, prezentowały różny poziom zamożności. Najczęściej byli to jednak średnio wykształceni mężczyźni, którzy mieli rodziny i szukali dodatkowego źródła zarobku lub możliwości efektywnego oszczędzania w długim terminie – wynika z artykułu „Why People Fall Prey to Ponzi Schemes: An Analysis of Attitudes, Behaviours, Demographics and Motivations of Victims in India”.

Badanie pokazało, że ofiary nabierały zaufania do piramidy głównie na drodze rozmów z osobami już zaangażowanymi. W końcu rekomendacja przyjaciela lub członka rodziny jest cenna, nieprawdaż? Oszustwo finansowe wygląda na całym świecie bardzo podobnie, funkcjonuje na podobnych zasadach.

 

Jeśli coś wygląda zbyt dobrze, aby było prawdziwe, to zapewne nie jest prawdziwe

Jak można bronić się przed piramidami finansowymi i innymi oszustwami tego rodzaju? Jak nie dać przestępcom wyciągnąć od siebie pieniędzy? Jak nie dać się nabrać na „inwestycyjną okazję życia”?

Juhee Jain uważa, że każdy kto chce zainwestować, powinien odpowiedzieć sobie najpierw na kilka pytań:

(a) Jakie stopy zwrotu oferuje obecnie rynek akcji i obligacji?

(b) Czy “okazja”, w którą chcę zainwestować, opiera się na rynku akcji lub obligacji? Jeśli nie, to na jakim rynku się opiera i czy informuje nie tylko o stopie zwrotu, ale też o poziomie ryzyka (im wyższa obiecywana stopa zwrotu, tym wyższe powinno być ryzyko)?

(c) Jaką część swoich wolnych środków mogę przeznaczyć na ryzykowną inwestycję? Powinna to być taka część, która nie wpędzi mnie w kłopoty finansowe, nawet jeśli ją stracę, bo „okazja” okaże się oszustwem.

– Inwestor generalnie powinien dobrze rozumieć w co inwestuje. Jeśli nie rozumie, jak skonstruowana jest „okazja”, w którą chce zainwestować, nie powinien wykładać swoich pieniędzy. Powinien też pamiętać, że jeśli coś wygląda zbyt dobrze, aby było prawdziwe, to zapewne nie jest prawdziwe i jest to prawdopodobnie oszustwo finansowe – podkreśla Juhee Jain.

 

Jak podchodzić do „okazji inwestycyjnych”

Z kolei na blogu firmy inwestycyjnej Charles Schwab ukazał się ostatnio poradnik, który ma ochronić inwestorów przed nabieraniem się na „niesamowite okazje inwestycyjne”.

Eksperci Charles Schwab wskazują, że inwestor powinien być bardzo sceptyczny, jeśli „okazja inwestycyjna”:

  • gwarantuje wysokie zyski przy niskim ryzyku;
  • jest dostępna tylko po wstąpieniu do ekskluzywnego klubu;
  • zapewnia, że bazuje na przełomowych technologiach;
  • opiera się na akcjach małych spółek.

Ważny jest też sposób, w jaki ktoś próbuje nas namówić do tego, byśmy zainwestowali w “niebywałą okazję”. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytania:

  • Czy jesteśmy nagabywani?
  • Czy ta osoba jest nie dostępna pod mailem lub telefonem?
  • Czy ta osoba próbuje nas namówić błyskawicznie, zostawiając niewiele czasu na podjęcie decyzji?
  • Czy wyjaśnienia co do szczegółów „okazji” są niejasne albo tak skomplikowane, że nie do pojęcia?

Jeśli na wszystkie powyższe pytania odpowiedź brzmi „tak”, powinna się nam zapalić w głowie lampka alarmowa. Prawdopodobnie ktoś chce nas wrobić w oszustwo finansowe.

Idąc dalej, każdy inwestor powinien przyjąć kilka podstawowych zasad, którymi będzie się kierował podczas lokowania kapitału:

Warto ufać głównie firmom inwestycyjnym nadzorowanym przez państwo.

Łatwy zarobek nie istnieje.

Nie warto iść za tłumem.

Warto podejmować decyzje po namyśle, a nie w pośpiechu.

Zawsze trzeba sprawdzać wszystkie szczegóły.

Jeśli czegoś nie rozumiem, nie inwestuję w to.

Jeśli coś wygląda zbyt dobrze, zapewne nie jest prawdziwe.

Zobacz także