Od października fundusze indeksowe mogą trafiać pod strzechy dzięki nowej platformie PZU. Fundusze inPZU – co o ofercie sądzą rynkowi eksperci.

Platforma inPZU, uruchomiona przez PZU TFI, umożliwia zakup 6 funduszy inwestycyjnych indeksowych, czyli takich, które odwzorowują wybrane indeksy. Opłata za zarządzanie w przypadku każdego z nich wynosi ledwie 0,5%. Także w przypadku akcyjnego, co jest prawdziwą rewolucją na polskim rynku, bo średnia opłata dla zarządzanie dla polskich funduszy tego typu sięga niemal 4%.

Wpłat do funduszy inPZU można dokonywać mając minimum 100 zł. Platforma nie pobiera żadnych opłat za nabycie czy umorzenie jednostek funduszy. Sama rejestracja na platformie jest bardzo prosta.

Poniżej prezentujemy opis każdego z funduszy:

fundusze inpzu

Z perspektywy inwestycyjnej szczególnie ciekawym funduszem jest inPZU Akcje Rynków Rozwiniętych, który pozwala w praktyce na inwestowanie w indeks rynków rozwiniętych MSCI World po bardzo niskim koszcie. Przy czym trzeba pamiętać, że indeks bazowy tego funduszu jest notowany w dolarze amerykańskim, co naraża inwestora na ryzyko kursowe.

inPZU to oferta dla świadomych klientów

Co sądzą o ofercie inPZU rynkowi eksperci? Grzegorz Raupuk, zarządzający portfelami w RDM Wealth Management, uważa, że PZU TFI samodzielnie nie ma szans zrewolucjonizować polskiego rynku funduszy.

– Jeśli dołączą do PZU TFI inni duzi gracze i mniejsi, a bardziej agresywni, wówczas mamy szansę na ewolucję. Dzisiaj traktuję inPZU jako jeden z wielu produktów PZU TFI, który wychodzi naprzeciw oczekiwaniom klientów, ale z uwagi na ograniczony wachlarz rozwiązań, samoistnie nie zmieni on obrazu rynku funduszy w Polsce – podkreśla Raupuk.

W opinii prof. Tomasza Miziołka z Uniwersytetu Łódzkiego, eksperta od funduszy inwestycyjnych, oferta inPZU może zmienić polski rynek w tym sensie, że zwiększy poziom wiedzy wśród Polaków na temat funduszy indeksowych.

Poza tym, jak wskazuje ekspert z RDM WM, klient funduszy szuka rozwiązań nie tyle tanich, co dochodowych i rzadko dokonuje inwestycji w dany fundusz w perspektywie dłuższej niż 2-3 lata.

– Dla takiego klienta bardziej atrakcyjne są fundusze, które oferują coś wyjątkowego. Fundusz pasywny, który ze swojej natury nie zmienia istotnie składu swojego portfela, będzie atrakcyjny dla wielu w okresach hossy na danej klasie aktywów. Podczas bessy może jednak dochodzić do istotnych umorzeń i odchudzania wielkości jego aktywów. Spoglądając dzisiaj na wyniki tych funduszy od debiutu, mało wyedukowany klient zobaczy w większości przypadków tylko starty.  Do nabycia tych rozwiązań nie zachęci go fakt, że są one tańsze od innych lub że ich straty są trochę mniejsze od konkurencji – tłumaczy Raupuk.

 

– Z pilotażowego badania które przeprowadziłem w 2017 roku na niewielkiej próbie inwestorów wynika, że niskie koszty generalnie nie mają dla klientów TFI znaczenia. Jest jednak jeden wyjątek. Tym wyjątkiem okazała się grupa funduszy akcji małych i średnich spółek. Im wyższa była stawka wynagrodzenia TFI w tej grupie, tym większy był odpływ netto kapitału z tych funduszy. Generalnie wydaje mi się, że Polacy nie zwracają uwagi przy inwestowaniu w fundusze na poziom kosztów, bo nie są w tej mierze wyedukowani – potwierdza prof. Miziołek.

Fundusze akcyjne inPZU to co innego niż ETFy

Czy fundusze inPZU są lepsze od dostępnych na polskim rynku ETF-ów (niskokosztowych funduszy indeksowych notowanych na giełdzie)?

– To zależy od płynności ETF-ów. Jeśli inPZU miałoby konkurować z bardzo płynnymi ETF-ami, gdzie spready między ofertami kupna i sprzedaży wynosiłyby kilka setnych punktu procentowego, to rozwiązanie inPZU jest gorsze – zwraca uwagę Raupuk.

Prof. Miziołek zwraca uwagę, że np. fundusz inPZU Akcje Polskie jest zupełnie innym produktem, niż Lyxor WIG20 UCITS ETF.

– Fundusz PZU jest funduszem indeksowym, dąży do odwzorowania wyniku indeksu złożonego z trzech elementów (70% WIG20, 20% mWIG40 i 10% WIBID 1M) i inwestuje bezpośrednio w akcje spółek. Z kolei Lyxor WIG20 UCITS ETF jest funduszem ETF, dąży do odwzorowania wyniku samego indeksu WIG20 i stosuje replikację syntetyczną, czyli nie inwestuje faktycznie w akcje z tego indeksu. Oba produkty różni też rodzaj i wielkość ponoszonych kosztów. Tak więc nie podejmę się wyrokowania, który fundusz jest lepszy, bo to zależy od punktu widzenia i preferencji konkretnego inwestora – podsumowuje prof. Miziołek.

Jeśli chodzi o odwzorowywanie indeksów, to Grzegorz Raupuk nie widzi zagrożenia, że to się nie będzie udawało zarządzającym PZU TFI. Zdaniem prof. Miziołka, dokładność odwzorowania indeksów można będzie należycie ocenić dopiero za minimum rok.

Co by tu jeszcze poprawić w inPZU

Eksperci nie widzą na razie wielkich wad funduszy inPZU. Prof. Miziołek zwraca uwagę, że w przyszłości PZU TFI mogłoby spróbować zróżnicować fundusze z ekspozycją na polski rynek akcji, oferując oddzielne produkty na WIG20, mWIG40, sWIG80 i być może nawet na WIGdiv (dywidendowy). Według niego, fundusze inPZU powinny być dostępne w ramach IKE i IKZE, bo nadają się idealnie do długoterminowego oszczędzania.

Warto zwrócić uwagę na zapis, który pozwala PZU TFI w przyszłości na podniesienie opłaty za zarządzanie z 0,5% do 1%. Grzegorz Raupuk nie sądzi jednak, by towarzystwo chciało bez wyraźnego powodu zmieniać poziom opłat. Prof. Miziołek jest przekonany, że za chwilę za PZU TFI podążą inne TFI, obniżając opłaty za zarządzanie.

Podsumowując, fundusze inPZU to nie są produkty dla przeciętnego Kowalskiego. Ich największą zaletą – którą doceni doświadczony inwestor – są niskie opłaty oraz przewidywalność rozumiana jako odwzorowanie określonego z góry benchmarku. A co najważniejsze, być może będą produktem, który zapoczątkuje pozytywny trend na polskim rynku funduszy – trend obniżania opłat za zarządzanie.

Zobacz także: Niełatwe jest życie rentiera. Poznaj trudy 33-letniego „emeryta”