Ludzie umierają nie tylko w szpitalu czy w domu, ale także w miejscu pracy. Statystyka dotycząca przyczyn zgonów podczas pełnienia obowiązków służbowych może jednak zaszokować.

Jak wiadomo, generalnie na pierwszych trzech pozycjach, jeśli chodzi o przyczyny śmierci ludzi, znajdują się zawał (i inne problemy z układem krążenia), rak oraz udar (powikłania po udarze). Jednak w przypadku zgonów w miejscu pracy ta statystyka wygląda zgoła inaczej.

Na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o przyczyny zgonu w pracy, jest upadek. Nie od dziś wiadomo, że praca na budowie nie jest bezpiecznym zajęciem. Tutaj nie ma niespodzianki. Na drugim miejscu jest wypadek podczas poruszania się pojazdem. Jak widać, kurierzy, taksówkarze i przedstawiciele handlowi powinni uważać. I nie spieszyć się, bo jak wiadomo, jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy.

Na trzecim miejscu  -niespodzianka. Chyba nikt nie zgadnie.Otóż trzecią najczęstszą przyczyną zgonów w pracy jest… morderstwo. Taką statystykę podało ostatnioU.S. Bureau of Labor Statistics.

Nawet prezes jest zdolny do morderstwa

Co ciekawe, raport tejże instytucji jest na tyle pogłębiony, że precyzuje sposoby dokonywania morderstw. Najczęściej występek jest popełniany przy użyciu broni palnej, ostrego narzędzia albo trucizny.

Według urzędników, najczęstsze przyczyny morderstw w pracy to:

  • zemsta,
  • chęć utrzymania oszustwa w tajemnicy, czyli pozbycia się niewygodnego świadka (tzw. red collar crime) oraz…
  • zawód miłosny.

Należy pamiętać, że ludzie zasiadający nawet na szczycie drabiny korporacyjnej pozostają tylko ludźmi i są zdolni do najpodlejszych czynów. Wrażenie robi na przykład historia Aarona Handa, byłego prezesa American Financial Group, który został skazany na karę pozbawienia wolności za oszustwo na kwotę 100 mln USD. Przebywając w w ciupie Hand wynajął płatnego zabójcę, by ten pozbył się informatora, przez którego Hand wylądował za kratkami. Tę historię opisuje raport „Red Collar Crime”opublikowany przez International Journal of Psychological Studies w 2015roku.

W tym miejscu przypomina się badanie 203 menedżerów pod kątem psychopatycznych skłonności, wykonane w 2010 roku w USA. Przeciętny człowiek podczas testu osiągał wynik 3 pkt. w 40-punktowej skali. Menedżerowie osiągnęli średnią na poziomie 40pkt., wynik właściwy dla… seryjnych morderców.

Drwale i rybacy ryzykują najbardziej

Warto przypomnieć, jakie zawody są najniebezpieczniejsze. Na pierwszym miejscu plasują się drwale (blisko 136 zgonów na 100 000 pracowników w roku 2016), na kolejnym rybacy (86/100 000). Na podium mieszczą się też piloci (55/100 000), wyprzedzając o włos dekarzy (49/100 000). Na piątym miejscu niespodzianka: śmieciarze (34/100 000).

Relatywnie dużo zgonów jest też wśród spawaczy (25/100 000) oraz kierowców ciężarówek (24/100 000). Zaskakiwać może też dość wysoka śmiertelność wśród ogrodników (17/100 000) czy mechaników samochodowych (16/100 000). Dane pochodzą z Census of Fatal Occupational Injuries (CFOI) opublikowanego przez U.S. Bureau of Labor Statistics w 2016roku.

Zobacz także: Bycie wiecznie zajętym nie jest smart

Zobacz także