Facet, który przez kilka lat piastował w Google funkcję „naczelnego etyka”, prowadzi teraz krucjatę przeciwko nowoczesnym technologiom. Tristan Harris przede wszystkim ostrzega przed zgubnym wpływem przedawkowywania portali społecznościowych.

 Magazyn The Atlantic nazwał go „sumieniem Doliny Krzemowej”. Tristan Harris przez 3 lata pracował jako “naczelny etyk” w Google. Odpowiadał za projektowanie tego, w jaki sposób nowe technologie powinny wpływać na ludzi, na ich myśli i działania.

W roku 2016 Harris odszedł z Google i zaczął walkę o ludzkie umysły z Doliną Krzemową. Rozkręcił inicjatywę Time Well Spent, która uczy ludzi jak mogą spędzać czas na zabawie i relaksie, nie używając przy tym smartfonów czy komputerów.

Nie pozwól zhakować swojego mózgu

Niedawno Harris poszedł jeszcze dalej, i założył Center for Humane Technology. Jest to organizacja, która zrzesza menedżerów i naukowców z całego świata, chcących zmienić obecny system technologiczno-informacyjny. Stowarzyszenie twierdzi, że chce po prostu ochronić ludzkie mózgi przed zhakowaniem przez branżę mediów społecznościowych i nowych technologii.

 

 

TUTAJ można przeczytać jeden z najbardziej znanych esejów Tristana Harrisa, „How Technology is Hijacking Your Mind”.

Harris przekonuje w nim, że twórcy produktów – także produktów internetowych, wirtualnych – starają się zachowywać jak magicy. Czyli robią wszystko, by wykorzystać słabości mózgów ludzkich, by osiągnąć oczekiwane przez siebie efekty. Odwracają uwagę od jednych spraw, nakierowując ją na inne. W ten sposób „hakują” ludzkie mózgi.

Branża nowoczesnych technologii daje iluzję wolnego wyboru. Przykład? Portal dla podróżników i imprezowiczów daje do wyboru zestaw lokali z okolicy, w których można wypić drinka. Ale ten zestaw to nie jest pełna oferta, to jest zestaw proponowany przez ten portal, choć jego użytkownicy nie zdają sobie zazwyczaj z tego sprawy – zwraca uwagę Harris.

Według Harrisa, za każdym razem, gdy wyciągamy smartfona z kieszeni, upodabniamy się do hazardzisty. Nasz mózg przyzwyczaja się, że dostaje mnóstwo bodźców, gdy obcujemy ze smartfonem. Nowe informacje stają się dla niego uzależniające. Zaczyna pojawiać się strach przed pominięciem jakichś istotnych wiadomości. A u osób, które dużo korzystają z mediów społecznościowych – strach przed brakiem akceptacji ze strony znajomych (albo pragnienie akceptacji za wszelką cenę).

Portale informacyjne i społecznościowe udostępniają tym więcej informacji, im bardziej aktywny jest użytkownik. Przewijanie ekranu w poszukiwaniu nowych wiadomości staje się dla niektórych osób czynnością, na którą poświęcają większą część dnia. To nie przypadek, że filmiki uruchamiają się same, nie trzeba klikać przycisku start. Biznes internetowy robi wszystko, by przyciągnąć Twoją uwagę, by zhakować twój mózg – ostrzega Tristan Harris.

Nasze smartfony powinny być egzoszkieletami dla naszych mózgów, wspomagającymi nasze działania. Jednak nie powinny zachęcać nas do impulsywnych działań. Czas jest cenny i powinien podlegać ochronie, tak jak prywatność – uważa Tristan Harris.

Były magik po jasnej stronie mocy

Co ciekawe, Tristan Harris kiedyś był magikiem. Praktykując magiczne sztuczki, nauczył się sztuki manipulacji. Potem przyglądał się ludzkiej psychice i ludzkim zachowaniom pracując dla Google. Magazyn Rolling Stone roku 2017 określił Tristana Harrisa jednym z 25 najważniejszych ludzi na świecie. Harris występuje regularnie w mediach (TED Talks, 60 Minutes, HBO RealTime with Bill Maher, PBS NewsHour, Recode, The Atlantic, WIRED, NYTimes, Der Spiegel, The Economist).

Tristan Harris jest wynalazcą, ma kilka patentów. Był w przeszłości założycielem i prezesem spółki Apture, która w 2011 roku została przejęta przez Google. Ukończył Stanford University na kierunku informatyka.

Według nas, Tristan Harris jest ekstremalnie ciekawą postacią. Były magik, były pracownik Google, występujący przeciwko negatywnemu wpływowi nowych technologii i nowych mediów na mózgi ludzkie – wow, jego historia naprawdę robi wrażenie, a odwaga wymaga docenienia. Biorąc pod uwagę rosnącą liczbę uzależnionych od internetu i portali społecznościowych, wydaje się nam, że o nim i jego inicjatywach będzie coraz głośniej. Zapewne pojawią się też jego naśladowcy.

Zobacz także: Przesłuchanie Zuckerberga przed Senatem. Internet śmieje się z twórcy Facebooka… i z senatorów