Czy teologia jest nauką? Jak zmierzyć wpływ nauki na funkcjonowanie społeczeństwa? Które czasopisma „będą się liczyć”? Naukowcy wysuwają wątpliwości dotyczące rozporządzeń do Ustawy o Szkolnictwie Wyższym. Obawiają się m.in. „punktozy 2.0” i niejasności przepisów. Oto Ustawa 2.0 i związane z nią kontrowersje.

Prezydent Duda podpisał w pierwszych dniach sierpnia 2018 Ustawę o Szkolnictwie Wyższym, zwaną też Ustawą 2.0 lub Konstytucją dla Nauki. Generacja Smart informowała na bieżąco o możliwych konsekwencjach ustawy dla studentów, naukowców i uczelni oraz o zmianach, którym ustawa podlegała w czasie dyskusji w Sejmie. Ale to nie koniec kontrowersji.

Do 31.08.2018 ministerstwo czekało na uwagi do rozporządzeń, które regulują szczegółowe, ale bardzo dla naukowców ważne obszary, takie jak ewaluacja nauki, podział na dyscypliny naukowe czy tzw. wykaz publikacji punktowanych. W każdym z tych obszarów badacze zgłaszają zastrzeżenia do rozwiązań proponowanych przez ministerstwo.

Czy teologia jest nauką? Projekt rozporządzenia MNiSW ws. dziedzin nauki i dyscyplin naukowych

Ministerstwo postanowiło wprowadzić oficjalną klasyfikacje dyscyplin naukowych, wzorując się na podziale wypracowanym przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Jest to o tyle ważne, że zgodnie z nowymi zasadami, ewaluacja naukowców będzie przeprowadzana w ramach dyscyplin. To znaczy, przykładowo, że wszyscy politologowie będą oceniani razem. Choć w teorii ma to większy sens niż porównywanie politologów z chemikami (w ramach jednej uczelni), to pewnym problemem okazuje się wskazanie kto dokładnie jest politologiem. W dzisiejszych czasach interdyscyplinarnej nauki, wielu naukowców opiera się przed zaklasyfikowaniem do wąskich dyscyplin. Inni kwestionują, czy wykaz OECD rzeczywiście w sposób uniwersalny odzwierciedla tematykę obejmowaną przez dyscypliny, szczególnie że ich obszary różnią się w zależności od kraju. Przykładowo, lingwistyka stosowana jest w Wielkiej Brytanii uznawana za naukę społeczną, podczas gdy według klasyfikacji ministerstwa byłaby nauką humanistyczną.

Stowarzyszenie Obywatele Nauki opublikowało opinię dotyczącą proponowanej przez ministerstwo klasyfikacji dyscyplin, w której zwraca uwagę, że „o ile nazwy nowych dyscyplin w zasadzie pokrywają się z nazwami i klasyfikacją OECD, o tyle ich treść, a zatem uwzględnione subdyscypliny… znacznie odbiegają od przyjętego wzorca”. Komentatorzy zwracają uwagę na potencjalną dyskryminację badań interdyscyplinarnych, a także niezrozumiałe wyodrębnienie dziedziny „nauk o bezpieczeństwie”. Autorzy opinii konkludują, że „stworzenie jednego wykazu dyscyplin … wprowadzi więcej szkód niż korzyści”.

Prawdziwy skandal wywołało usunięcie z listy dyscyplin…astronomii… Została ona włączona do nauk fizycznych. Przeciwko takiemu uproszczeniu w ciągu raptem dwóch dni list protestacyjny Polskiego Towarzystwo Astronomicznego podpisało niemal 8000 badaczy i sympatyków dyscypliny.


Dodatkowo komentatorzy postulują wyłączenie z klasyfikacji teologii, argumentując, że „teologia jest nauką kościelną i jako taka nie spełnia warunku autonomii uczelni i wolności badań naukowych … oraz wolności nauczania, gdyż podlega nadzorowi władz kościelnych”. Jako dziedzina naukowa teologia powinna występować, zdaniem autorów, jedynie religioznawstwo lub nauka o religii.

Użytkownicy mediów społecznościowych żartowali, że astronomia straciła status na rzecz innej dyscypliny zajmującej się niebiosami – teologii.

„Punktoza 2.0”? Projekt rozporządzenia MNiSW ws. ewaluacji nauki

Naukowcy wysuwają też wątpliwości dotyczące rozporządzenia ws. ewaluacji nauki. Chociaż nowa ustawa obiecywała odejście od tak krytykowanej naukowej „punktozy” – tj. gorączkowego zbierania punktów za ilość publikacji i działań naukowych, zamiast stawiania na ich jakość – niektórzy komentują, że nowe regulacje wprowadzają jedynie „punktozę 2.0”. Komentatorzy stowarzyszenia Obywatele Nauki w innym reporcie wskazują na liczne niejasności, a nawet sprzeczności związane z oceną poszczególnych typów publikacji. Prócz tego, część przepisów zdaje się godzić w badania międzyuczelnianie czy interdyscyplinarne, powszechnie uznawane za przyszłościowe i kluczowe dla rozwoju nauki.

Już teraz wielu naukowców zwraca uwagę, że ich badania nie dają się łatwo zaszufladkować, a nowe przepisy wprowadzają zbędną biurokrację. Blogger znany jako „Habilitant” komentował: „Od ładnych parę lat … publikuję w czasopismach, które wydają mi się stosowne do tego, co robię. Teraz okazuje się, że publikuję w kilku dyscyplinach … na raz, co więcej, dyscypliny, w których publikuję powtarzają się z rzadka …żadne z czasopism, w których ostatnio publikowałem, nie zostało przyporządkowane do dyscypliny, w której pracuję. I tu chciałbym zauważyć co następuje. Noż, do jasnej cholery, to nie ja jestem problemem, tylko ta debilna parametryzacja, którą nam szykują.”

Lepiej publikować w Kielcach czy w Oxfordzie? Projekt rozporządzenia ws. sporządzania wykazów publikacji naukowych

Kwestia ewaluacji publikacji naukowych nierozerwalnie związana jest z przedmiotem innego ministerialnego rozporządzenia – w sprawie sporządzania wykazów publikacji naukowych. Komentatorzy podważają zasadność użycia wskaźnika bibliometrycznego SNIP jako miernika prestiżu czasopism – o ile ma on zastosowanie w naukach ścisłych, to w przypadku nauk humanistycznych może dawać zafałszowany obraz. Przykładowo, komentatorzy ze stowarzyszenia Obywatele Nauki zwracają uwagę, że zgodnie z tą metodologią, przodującym pismem w obszarze religioznawstwa byłyby niszowe, wydawane w Słowacji i Rumunii, „Konstantinove listy” a nie najstarsze i najbardziej uznane angielsko- i francuskojęzyczne czasopisma.

Nie ma między naukowcami zgody co do tego, jakie publikacje powinny być punktowane wyżej – monografie, jak proponuje obecny projekt rozporządzenia, czy też artykuły naukowe. Komitet Psychologii PAN postuluje dowartościowanie artykułów w dziedzinie nauk społecznych – stanowisko to krytykowali w mediach społecznościowych przedstawiciele innych dyscyplin, którzy uważają, że przykładowo w antropologii wciąż większą rolę odgrywają książki.

Nowe kryterium oceny – „wpływ badań na społeczeństwo” – Projekt rozporządzenia MNiSW ws. ewaluacji nauki

Poziom naukowy badań (oceniany głównie na podstawie publikacji) to jednak jedynie jeden z obszarów ewaluacji nauki. Oprócz poziomu naukowego, zgodnie z nową ustawą, oceniane będą także efekty finansowe badań naukowych oraz wpływ działalności naukowej na funkcjonowanie społeczeństwa i gospodarki. Rozporządzenie przyporządkowuje tym kryteriom wagi odpowiednio: 70, 10 i 20 (w naukach społecznych i humanistycznych).

Art. 267 Ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce

Być może największa zmiana, w stosunku do wcześniej obowiązujących przepisów, kryje się pod punktem trzecim. Wpływ badań na szersze społeczeństwo, w tym gospodarkę, ale też edukację, zdrowie, kulturę to nowy element ewaluacji. Polska poszła tu w ślad państw takich jak Wielka Brytania, Holandia, czy Norwegia, które także w ostatnich latach postanowiły ewaluować naukowców nie tylko na podstawie tego, jakiej jakości są ich badania, lecz także jaki jest ich realny wpływ na świat zewnętrzny, poza murami uniwersytetu. Pionierem była w tym obszarze Wielka Brytania z tzw. Impact Agenda wprowadzoną w 2014r. W Polsce, na wzór brytyjski, ewaluacja „wpływu” będzie polegała na eksperckiej (jakościowej, nie ilościowej) ocenie tak zwanych „opisów wpływu”. Niezależnie od dziedziny nauki, wynik będzie stanowił 20% końcowej oceny jednostki – a ta decyduje o wysokości dotacji.

Już teraz pojawiają się jednak liczne wątpliwości i zastrzeżenia do treści rozporządzenia. Opinia zamieszczona na portalu Academia.edu wskazuje, że brak jest definicji wpływu, czy czytelnych kryteriów jego oceny. Skoro mowa o wpływie badań na świat poza-akademicki niezrozumiałe jest, dlaczego naukowcy mieliby go udowadniać na podstawie publikacji naukowych. Nie wiadomo też, dlaczego jego ocena miałaby zależeć od zasięgu geograficznego (szczególnie wysoko ceniony byłby wpływ globalny – lecz taki ma niewiele badań). Skoro zaś badane jednostki mogą zgłaszać wpływ badań prowadzonych w ich murach przez okresem ewaluacji, powstaje wątpliwość, czy będzie się też liczyć wpływ badań sprzed kilkudziesięciu lat?

Do tych wszystkich praktycznych wątpliwości dołączają bardziej filozoficzne pytania, o to czym jest „zło” i „dobro” społeczne? Wiele badań naukowych czy wynalazków ma niewątpliwie duży, ale i kontrowersyjny z punktu widzenia etyki wpływ na społeczeństwa.

Do 31.08.2018 można było zgłaszać uwagi do rozporządzeń, więc niektóre z debatowanych regulacji mogą jeszcze ulec zmianie. Tym niemniej, jedno jest pewne – najbliższe lata po wprowadzeniu tzw. Reformy Gowina to będzie dla szkolnictwa wyższego okres dużych wyzwań, zmian i przetasowań.

Komentarze do rozporządzeń do Ustawy 2.0 w jednym miejscu:

Obywatele dla Nauki: 1, 2

Komitet Psychologii PAN

Polskie Towarzystwo Socjologiczne

Marta Wróblewska na Academia.edu

*Tekst był aktualizowany.