Sklep Reserved w dniu otwarcia musiał zostać czasowo zamknięty po tym jak klienci zaatakowali kasy.

W środę polki gigant odzieżowy LPP otworzył w Izraelu swój pierwszy sklep pod marką Reserved. Na wiele godzin przed jego startem w centrum handlowym Ayalon Mall w Ramat Gan zebrał się tłum ludzi. Setki klientów utworzyło długą kolejkę przed drzwiami salonu polskiej sieci. Niektórzy byli wyposażeni w składane krzesła i jedzenie.

 

Otwarcie sklepu  Reserved w Ramat Gan, 15 sierpnia 2018 r.

 

Skąd taka euforia? Ludzi skłoniły do tego darmowe bilety lotnicze do Europy przewidziane jako nagroda dla pierwszych 200 osób, które dotrą do kasy Reserved z odzieżą wartą co najmniej 200 szekli i ją kupią.  Ta perspektywa spowodowała prawdziwe szaleństwo. Ludzie pchali się i krzyczeli w kolejce, gdy zegar wskazywał bliskie otwarcie salonu polskiej firmy.
W ciągu kilku minut od otwarcia na stoiskach z ubraniami zostały tylko puste wieszaki. Jak podaje na portalu „Haaretz” do domu zabrane zostały także niektóre dekoracje zawieszone w sklepie z okazji otwarcia, takie jak czarne i srebrne balony.
Po pewnym czasie, gdy klienci zaatakowali kasy, pracownicy byli zmuszeni do ich zamknięcia.

Reserved to polska odpowiedź na marki takie jak Zara i H&M. Sieć liczy już 468 oddziałów na całym świecie.

Zobacz także: HSBC chwali się na YouTube współpracą z LPP