Najbogatsi już dziś robią wiele, by zachować swoje życie, gdy nadejdzie czas Zagłady. Chodzi o zdarzenie typu: epidemia, wojna nuklearna, globalny atak wirusa komputerowego. Zastanawiają się też nad tym, jak kontrolować ludzi po Zagładzie.

Miliarderzy z Wall Street i Doliny Krzemowej już dziś myślą o tym, w jaki sposób przetrwać niszczycielskie zdarzenie typu wojna nuklearna i w jaki sposób kontrolować po tym wydarzeniu podległych sobie ludzi. Szokujące? Ale prawdziwe.

Skąd to wiemy? Niezwykle ciekawy felieton na ten temat na łamach Medium opublikował niedawno Douglas Rushkoff. Jest to wybitny amerykański naukowiec, filozof i dziennikarz, specjalista w zakresie technologii i kultury, prowadzący podcast TeamHuman.fm, autor książki “Throwing Rocks at the Google Bus: How Growth Became the Enemy of Prosperity”.

Jak przeżyć Zagładę, jak kontrolować ludzi po niej

Rushkoff zdradził, że w 2017 roku został zaproszony do luksusowego hotelu na – jak mu najpierw zakomunikowano – wygłoszenie kluczowej mowy podczas konferencji dla branży inwestycyjnej, na temat „przyszłości technologii”. Zaoferowano mu w zamian bardzo duże wynagrodzenie, sięgające połowy jego rocznej profesorskiej pensji. Skorzystał.

Gdy dotarł na miejsce, został zaproszony do zielonego apartamentu. Posadzono go przy okągłym stole, a przed nim pojawiło się 5 super-bogatych biznesmanów z Doliny Krzemowej i Wall Street (Rushkoff nie zdradził ich personaliów). Nie chcieli rozmawiać o przyszłości technologii, a przynajmniej nie w tym sensie, na jaki nastawiony był Rushkoff.

– Rozmowa zaczęła się od banalnych pytań typu „co jest lepsze, Ethereum czy Bitcoin”? Po chwili jednak zeszliśmy na zupełnie niespodziewany temat. Zaczęły padać niezwykłe pytania: „Który region Ziemi jest najmniej wrażliwy na nadchodzące globalne ocieplenie, Alaska czy Nowa Zelandia? Czy Google naprawde buduje pojemnik na mózg Raya Kurzweila, w którym ten organ będzie mógł przetrwać wiele dziesiątek lat? W jaki sposób można będzie po Zagładzie utrzymać władzę nad swoją służbą i strażnikami?” – zdradza Rushkoff.

Okazuje się, że najbogatsi inwestorzy i biznesmani zastanawiają się, jak wydłużyć maksymalnie swoje życie oraz jak przetrwać Zagładę. Jak tłumaczy Rushkoff, pod pojęciem Zagłady rozumieją zdarzenie typu: epidemia, wojna nuklearna, globalny atak wirusa komputerowego.

Zdaniem Rushkoffa, miliarderzy widzieli spory problem w tym, jak utrzymać kontrolę nad swoją służbą i strażnikami po Zagładzie.

– Martwiło ich, że wtedy pieniądze nie będą już użyteczne, przynajmniej przez pewien czas. Pytanie więc, jak sprawić, by służba i strażnicy byli im podlegli, by nie wybrali własnego przywódcy. Rozważane były różne rozwiązania. Jedni chcieli zamknąć zapasy jedzenia w schowkach otwieranych na zamek szyfrowy, do którego tylko oni znają kod. Inni chcieli zakładać strażnikom i służbie specjalne dyscyplinujące obroże, które byłyby pod ich kontrolą. Jeszcze inni byli przekonani, że tylko używanie wiernych robotów zagwarantuje bezpieczeństwo po Zagładzie.

Technologia jako szalupa ratunkowa dla wybranych

Rushkoff zwraca uwagę na to, w jaki sposób myśleli miliarderzy z którymi się spotkał, o przyszłym wykorzystaniu technologii.

– To nie było myślenie idące w kierunki poprawy efektywności gospodarki czy poziomu bezpieczeństwa wszystkich ludzi, albo chociażby kolonizacji Marsa i innych planet. To było myślenie skupiające się na przeżyciu, ucieczce, myślenie dystopijne – wskazuje Ruchkoff.

Poza tym, jak zauważa autor książki “Throwing Rocks at the Google Bus”, po tej rozmowie przekonał się, że filozofia transhumanizmu porzuciła marzenia o stworzeniu nowego wspaniałego świata dla wszystkich. Idzie raczej w kierunku postrzegania człowieka jako zbioru danych, który trzeba koniecznie zachować.

– Wydaje się, że transhumanizm redukuje ewolucję człowieka do gry wideo, w której jedynym celem jest przeżycie. A największe szanse na to mają tacy goście, jak Elon Musk, Jeff Bezos, Peter Thiel czy Mark Zuckerberg. Technologię zaczyna postrzegać się nie jako dobro dla wszystkich, ale jako środek służący do przetrwania najbogatszych i najsilniejszych – podkreśla Rushkoff.

Rushkoffa bardzo zaniepokoiła jego ubiegłoroczna przygoda w zielonym apartamencie. Według niego, była ona dowodem na to, że człowiek zaczyna być postrzegany jako problem, a technologia jako rozwiązanie. Jego zdaniem, pytania takie jak „czy chcemy samochodów autonomicznych poświęcających życie pasażerów i kierowcy, a ratujących życie pieszych?”, lub „czy zmiana mojego DNA jest właściwym postępowaniem?” to dopiero przedsmak problemów etycznych, z jakimi przyjdzie się zmierzyć na skutek rozwoju technologii.

Zobacz także: Broń psychotroniczna – na czym polega. Od wielu lat interesują się nią służby bezpieczeństwa różnych mocarstw