Zapewne marzeniem wielu jest przejść na emeryturę we wczesnym wieku. Najlepiej tak około 30-tki. Nic prostszego, niż potem prowadzić udane i szczęśliwe życie, bez pracy. Prawda? No, nie do końca… Bo okazuje się, że niełatwe jest życie rentiera. 

Jak pokazuje przykład Justina McCurry’ego, który przeszedł na “emeryturę” w wieku 33 lat, można przeżyć coś w rodzaju „szoku”. Wstrząs bierze się stąd, że dziś nie trzeba iść do pracy. Jutro też nie. I pojutrze też nie. Potem przychodzi weekend, a po weekendzie znów jest wolne…

McCurry twierdzi, że udało mu się zaoszczędzić (do spółki z żoną) około 1,3 mln USD w gotówce. W wieku 33 lat, w roku 2013, postanowił przejść na “emeryturę”. Jak sam przyznaje, na początku miał problem, którego się nie spodziewał. Zajęło mu kilka miesięcy przyzwyczajenie się do tego, że ma… mnóstwo wolnego czasu.

Niełatwe jest życie rentiera

McCurry doszedł do wniosku, że musi zacząć planować swój czas, żeby nie „zwariować”.

– Jeśli wyobrażacie sobie, że przez całe dnie będziecie leżeć na plaży, chodzić po parku, zajmować się swoim hobby, to jesteście w błędzie. Zagospodarowanie wolnego czasu jest trudniejsze, niż się wydaje – ostrzega McCurry.

McCurry postanowił prowadzić bloga Root of Good, na którym opisuje swoje podróże i udziela porad finansowych.

zycie-rentiera

Stara się planować swoje dni i trzymać się harmonogramu. W jego agendzie tygodniowej każdy dzień wygląda nieco inaczej.

– Na szczęście mamy XXI wiek i niemal nieskończenie wiele możliwości spędzania wolnego czasu. Staram się, by każdy mój dzień był mieszanką zabawy, aktywności fizycznej, spotkań z rodziną i znajomymi. Do tego dodaję szczyptę pracy, tak 2-3 godzinki. Chodzi tutaj głównie o tworzenie treści na bloga – mówi McCurry.

W sumie, w skali tygodnia, daje to około 8 godzin spotkań towarzyskich, około 13 godzin pracy, około 18 godzin aktywności fizycznej, około 35 godzin rozrywek.

“Emeryt” podał przykładowy plan dnia:

7:30 – pobudka;

8:00 – spacer z dziećmi do szkoły;

8:30 – spacer po parku;

9:00 – praca;

12:00 – lunch

13:00 – zakupy;

14:00 – surfowanie po internecie;

15:00 – odbiór dzieci ze szkoły;

18:30 – kolacja;

19:30 – rozrywka przed TV.

– Odkryłem, że jestem niezwykle szczęśliwy, gdy w moim życiu jest sporo miejsca na rozrywkę i aktywność fizyczną, oraz na odrobinę pracy – podkreśla.

zycie-rentiera

McCurry przyznaje, że czasami pracuje troche dłużej, niż 2 godziny dziennie. Dzieje się tak, jeśli chce opanować w stopniu podstawowym jakiś język, albo nauczyć się obsługi jakiegoś programu (np. Adobe Photoshop).

– Zapewniam, że taki tryb życia jeszcze mnie nie znudził. Jeśli tylko nuda się pojawi, spróbuje podjąć nowe formy aktywności. Na razie jednak jej nie widać – podsumowuje McCurry.

W tym miejscu przypominają się liczne historie biznesmanów, którzy spieniężyli rozwijane przez lata biznesy. Po podróży dookoła świata, po kilku miesiącach nudów, zazwyczaj rozkręcają nowe biznesy. Po prostu przebywanie na „emeryturze” staje się dla nich nie do zniesienia. Może źle podchodzili do gospodarowania wolnym czasem? A może nie każdy ma charakter, który pozwala mu na bycie rentierem?

Zobacz także: Kim jest Adam Ringer, prezes Green Caffe Nero, który ostatnio zmierzył się z kryzysem wizerunkowym