Tesla potrzebuje 10,5 mld USD „na wczoraj”. A Elon Musk staje się coraz bardziej nerwowy – wystarczy poczytać jego wpisy na Twitterze. Firma może wyjść z tej opresji tylko w jeden sposób: udowadniając, że potrafi produkować auta elektryczne na masową skalę.

W ostatnich tygodniach Elon Musk i jego koncern Tesla są pod ostrzałem. Pisaliśmy już o tym, że Musk przestaje być postrzegany jako wizjoner, a coraz częściej jako nieodpowiedzialny menedżer.

Teraz na Muska i Teslę spadają kolejne ciosy. Analitycy banku Goldman Sachs stwierdzili, że spółka produkująca auta elektryczne będzie potrzebowała aż 10,5 mld USD dokapitalizowania aby przetrwać do… 2020 roku!

Tesla potrzebuje 10,5 mld USD „na wczoraj”

10,5 mld USD to suma, która jest potrzebna spółce Tesla niemal natychmiast, by refinansować zadłużenie, podtrzymać działalność i realizować projekt uruchomienia wielkiej fabryki w Chinach – stwierdził w raporcie David Tamberrino, analityk Goldman Sachs.

– Źródłem finansowania może być kolejna emisja obligacji lub akcji. Ostrzegamy jednak, że emisja długu będzie się wiązała z pogorszeniem się oceny kredytowej koncernu Tesla. Z kolei kolejna emisja akcji nie spodoba się aktualnym akcjonariuszom. Dlatego nasza perspektywa dla waloru jest „niedźwiedzia” i rekomendujemy „sprzedaj” – tłumaczy Tamberrino.

Rekomendacje dla spółki Tesla wydane w 2018 roku. Źródło: finviz.com

Według agencji Moody’s Investors Service, Tesla nie będzie miała wyboru i musi poszukać finansowania na rynku kapitałowym, by dopiąć cele biznesowe związane z produkcją sedana Model 3. Plan zakłada, że w 2020 roku Tesla będzie w stanie produkować 10 000 sztuk Modelu 3 tygodniowo.

Zadłużenie Tesli jest potężne, wynosi około 2 mld USD, a wskaźnik długu do kapitału własnego sięga 2,42 (podczas gdy np. dla Toyota Motor Corp. sięga 1,07). Obecnie obligacje Tesli zapadające w 2025 roku, mają rentowność w wysokości około 7,5%.

Tesla jest faworytem grających na spadki

Spółka Tesla jest obecnie wyceniana na około 48 mld USD, ale nie wiadomo jak długo jeszcze. Według szacunków analityków Bloomberga, ukochane „dziecko” Elona Muska „przepala” 6 500 USD na minutę. A zysków nie widać. To zaczęło denerwować inwestorów, znalazło się też wielu chętnych na granie na spadek ceny akcji Tesli.

Efekt? Tesla to najbardziej „szortowana” spółka spośród amerykańskich gigantów. Obecnie około 31% papierów Tesli (około 39 mln akcji) jest sprzedawanych „na krótko”.

Statystyka akcji sprzedawanych „na krótko” – Tesla. Źródło: Nasdaq

Niektórzy zaczęli zwracać uwagę, że na akcjach Tesli może dojść do zjawiska zwanego short squeeze. Chodzi o szybkie wychodzenie inwestorów z pozycji krótkich, przy nagłym odwróceniu trendu na rynku (ze spadkowego na wzrostowy). Im więcej „szortów”, tym short squeeze bardziej dynamiczny. Miał on już raz miejsce na akcjach Tesli, w roku 2013. Wtedy cena akcji skoczyła z okolic 30 USD do 180 USD.

– Obecnie około 12 mld USD jest „postawionych” na spadek akcji koncernu Tesla. Z około 47 mln akcji Tesli, które można użyć do „szortowania”, szacuję że wykorzystanych jest już około 41 mln. Koszty gry na krótko na tym papierze niedługo będą tak duże, że taka strategia stanie się nieopłacalna – napisał na początku maja w swojej analizie Ihor Dusaniwsky, ekspert firmy inwestycyjnej S3 Partners.

Historia notowań spółki Tesla. Źródło: MarketWatch

Sytuacja wokół Tesli gęstnieje, niczym fabuła dobrego thrillera na 15 minut przed końcem. Elon Musk staje się coraz bardziej nerwowy – wystarczy poczytać jego wpisy na Twitterze. Analitycy coraz częściej zwracają uwagę na olbrzymie potrzeby kapitałowe koncernu. Czy inwestorzy znów zaufają wizji Elona Muska i kupią papiery nowej emisji?