Roboty w ciągu następnej dekady mogą zastąpić 4 miliony pracowników w Wielkiej Brytanii – wynika z najnowszych badań przeprowadzonych przez brytyjską firmę badawczą YouGov. To 15 proc. miejsc pracy w sektorze prywatnym na Wyspach. Automatyzację zapowiadają też polscy przedsiębiorcy.

Badacze przepytali liderów brytyjskiego biznesu, jak postrzegają wpływ automatyzacji i sztucznej inteligencji na ich branżę w nadchodzących latach. Ponad 20 procent kierowników z sektora finansów, księgowości, transportu i dystrybucji spodziewa się, że nawet jedna trzecia miejsc pracy zostanie zautomatyzowanych do 2027 roku. Badania przywołuje portal Futurism.

Roboty zastąpią ludzi także w Polsce

W Polsce w związku z tzw. rynkiem pracownika wielu właścicieli firm już zaczyna automatyzować produkcje. – Ze względu na braki kadrowe borykamy się przestojami w produkcji. To poważny problem, bo mamy podpisane kontrakty i musimy się z nich wywiązywać – mówi „Generacji Smart” właściciel zakładu spożywczego z Mazowsza.

Zapowiada, że dzięki automatyzacji w ciągu kilku lat zmniejszy zatrudnienie nawet o połowę. Z kolei kilkanaście procent mniej pracowników będzie potrzebował producent specjalistycznej aparatury pomiarowej z Małopolski. Zarządy firm raczej wolą się swoimi zamiarami cięć kadrowych oficjalnie nie chwalić ze względu na potencjalny konflikt ze związkami zawodowymi.

Przykładem nowoczesnych rozwiązań jest Amica, która wybudowała automatyczny magazyn wysokiego składowania we Wronkach. 26 tys. miejsc paletowych obsługuje w nim jeden pracownik.

Nowa technologia oferuje korzyści biznesowi

Nowa technologia oferuje korzyści biznesowi, którego po prostu nie można zignorować. Dziennikarze Futurism zwraca uwagę, że ważne jest, abyśmy rozważyli wpływ, jaki będzie to miało na całe społeczeństwo. Przede wszystkim trzeba zadbać o to, aby miliony pracowników zastąpionych przez roboty i inne zautomatyzowane systemy nie pozostały na lodzie.

Okładka magazynu „The New Yorker”

Wiele robotów jest po prostu lepiej przygotowanych do wykonywania niezbędnych czynności niższych niż ludzie. Nie nudzą się, można je zaprojektować do konkretnego celu, a jeśli się zepsują, można je z reguły względnie łatwo naprawić. Po prostu nie możemy konkurować na równych warunkach – ale możemy współpracować z naszymi sztucznymi kolegami.

Zobacz także: Nowy robot Boston Dynamics otwiera sobie sam drzwi. Oto jak wyglądała ewolucja technologii tej firmy od 1992 roku

Roboty wykonują brudne i trudne prace

Roboty mogą podnieść ogólną produktywność, wykonując brudne, trudne lub w inny sposób nieprzyjemne prace, których ludzie chcieliby uniknąć. Dzięki temu ludzie mogą wykonywać zadania wymagające kreatywności, oryginalnego myślenia, którego robot nie byłby w stanie zapewnić. Wielu ekspertów twierdzi, że możemy mieć to, co najlepsze z tych obu światów.

Frances O’Grady, sekretarz generalna brytyjskiej federacji związków zawodowych TUC w rozmowie z „The Guardian” stwierdził, że roboty i sztuczna inteligencja mogłyby pozwolić nam produkować więcej za mniej, zwiększając krajowy dobrobyt, ale trzeba porozmawiać o tym, jak sprawić, żeby pracownicy mieli sprawiedliwy udział w zyskach.

Jest kilka rozwiązań. Niektórzy twierdzą, że konieczny jest podatek od robotów i wprowadzenie dochodu podstawowego, by każdy kto zostanie bez pracy był zdolny do utrzymania się. Pozostaje kwestia jak szybko automatyzacja będzie postępować. Jeśli w sposób ewolucyjny łatwiej będzie pracownikom przydzielić inne role. Jeśli stanie się to nagle, wielu pracowników na całym świecie znajdzie się w niezbyt komfortowej sytuacji.

Zobacz także