O Robercie Grynie zrobiło się głośno kiedy w ubiegłym roku trafił na okładkę Forbesa. Znalazł się na niej, bo był najmłodszą osobą wśród 100 najbogatszych Polaków.

Został wtedy „wyceniony” na 710 mln zł i zajął w rankingu 57. pozycję. Przy okazji udzielił też magazynowi wywiadu. W tym roku spadł na 63 miejsce rankingu Forbes Top 100. 




Teraz młody milioner poinformował na YouTube, że odmówił przekazania swoich danych finansowych do najnowszej listy Forbesa. Filmik nagrał na Hawajach.


– Odpowiedziałem, że wolę nie być na tej liście, co naprawdę ich zaskoczyło. Powód był taki, że w zeszłym roku pojawienie się w rankingu spowodowało dużo dramatu w moim życiu i uwagi, której nie potrzebowałem. Chciałem inspirować polskich przedsiębiorców, ale Polskie media są kompletnie nieinspirujące. Nie czytam polskich mediów, bo to po prostu przygnębiające. One żywią się negatywną energią. Po jednym z artykułów miałem załamanie i nie wiedziałem jak sobie z radzić z fałszywymi informacjami na mój temat – mówi.

Gryn pieniędzy dorobił na reklamie w Internecie. Jego firma Codewise udostępnia dwa narzędzia – Voluum i Zeropark. Pierwsze pozwala optymalizować kampanie reklamowe, np. wstawiać obrazki, które generują najwięcej kliknięć. Drugie jest siecią sprzedającą ruch w Internecie.

Gdy trafił na listę najbogatszych i stał się sławny okazało się, że nie wszystkim ten model biznesowy się podoba. W artykułach w portalach internetowych padały zarzuty, że reklamy generowane przez Codewise są namolne, przeszkadzają internautom i żerują na ich niewiedzy. Grynowi zarzucano też, że się nadmiernie lansuje.

Na polskiej liście za mało spółek technologicznych

Gryn skrytykował też w filmiku ranking Forbesa i sposób jego wyliczania. – Wiem jak to jest policzone i to są bzdury – stwierdził. Jego zdaniem na polskiej liście najbogatszych jest za mało spółek technologicznych, bo brany pod uwagę jest wskaźnik EBITDA. A wskaźnik ten spada gdy firma dużo inwestuje. Dostało się też polskim biznesmenom:

– Lista Forbsa była pełna facetów, którzy zrobili fortunę podczas transformacji, kiedy kraj przechodził z komunizmu w gospodarkę wolnorynkową. Wielu z nich nie byłoby w stanie powtórzyć tego sukcesu dzisiaj – powiedział Gryn.

Podsumowując, o ile nie ma wątpliwości w przypadku milionerów i miliarderów, których majątki są notowane na giełdzie, wycena dorobku technologicznych bogaczy jest trudna i może być obarczona błędem. Problem wyceniania wartości dotyczy zwłaszcza spółek niepublicznych. Jeszcze trudniej wycenić niepubliczne spółki technologiczne – mogą być za nisko wyceniane i przez to wielu ich właścicieli nie pojawi się w rankingach najbogatszych. Mówiąc obrazowo – nie można wyceniać wyżej straganu z marchewkami, który zarabia 10 tys. zł miesięcznie w ten sam sposób co spółki biotechnologicznej, która ma 1 tys. zysku, ale inwestuje miliony w odkrycie nowego leku. 

 

Zobacz także