Takich firm nie ma wiele. Nie tylko w Polsce, ale też w całym naszym regionie Europy. Selvita zajmuje się odkrywaniem i wstępnym rozwijaniem innowacyjnych leków na raka. Byliśmy tam.

Przed wejściem do krakowskiego laboratorium dostaję biały fartuch, nieco podobny do tych noszonych tu każdego dnia przez większość pracowników.

– Opracowujemy swoje własne innowacyjne pomysły na leki i próbujemy je wcielić w życie. Poszukujemy cząsteczek, które miałyby potencjał terapeutyczny, głównie w obszarze onkologii – tłumaczy Natalia Baranowska, kierownik ds. marketingu w Selvicie, która pokazuje mi codzienną pracę w tej firmie.

Okazuje się, że to całkiem niecodzienne zajęcie…

Naukowcy w laboratorium biologicznym wykonują tzw. wysokoprzepustowy skrining związków o potencjale terapeutycznym.

W dziale zajmujący się odkrywaniem i rozwojem leków na raka pracuje ponad 100 osób. Będzie ich jeszcze więcej, bo na przestrzeni następnych kilku lat Selvita chce zainwestować w nowe projekty badawcze. Jednym z głównych celów na przyszłość jest wprowadzenie projektu SEL120 do badań klinicznych.

Pod tą nazwą kryje się małocząsteczkowy, selektywny inhibitor kinazy CDK8, który może znaleźć zastosowanie w leczeniu nowotworów układu krwiotwórczego oraz guzów litych m.in. raka jelita grubego, czy raka sutka.

Chemiczka wykonująca usługi analityczne w standardzie GMP na sprzęcie klasy HPLC.

Drugą nogą działalności krakowskiej firmy są usługi badawczo-rozwojowe świadczone na zlecenie firm farmaceutycznych, biotechnologicznych i chemicznych z całego świata. Klienci są nie byle jacy. Z lekami dziesiątki największych koncernów jak Pfizer, Sanofi-Aventis czy Roche zetknął się chyba każdy, kto robi czasem zakupy w aptece. Spośród topowej 10 farmaceutycznych gigantów aż 7 jest klientami krakowskiej Selvity.

Ta pani bada jak efektywnie i silnie działa dany związek na linię komórkową danego nowotworu.

Jak wygląda ta praca? Czasem chodzi o proste zlecenia analizy jakiegoś związku chemicznego, który może potencjalnie posłużyć do leczenia ludzi. Pracownicy sprawdzają wtedy charakterystykę danego związku trafiającego do organizmu i opisują co się z nim później dzieje: jak jest on absorbowany, metabolizowany, jak się rozprzestrzenia w organizmie i jak się z niego wydostaje.

Chemiczka przy pracy w laboratorium chemii medycznej.

Nie brakuje też zleceń trudniejszych kiedy koncern albo zagraniczna jednostka badawcza zamawia wynalezienie związku chemicznego, który ma mieć konkretne oddziaływanie. Nad jego opracowaniem głowi się cały zespołów składający się z osób z różnymi kompetencjami – m.in. chemicy obliczeniowi, chemicy medyczni, biolodzy molekularni i chemicy analitycy.

Chemiczka wykonująca pracę analityczną na sprzęcie LC-MS.

W zespołach przenikają się różne kompetencje, m.in. chemia komputerowa (modelowanie molekularne białek) i chemia medyczna (to tworzenie związków, które będą wykazywały pożądane zachowanie np. będą skuteczne na konkretnych receptorach białkowych, najlepiej w jak najmniejszej dawce).

 

Przed wejściem do każdego laboratorium znajduje się specjalny prysznic bezpieczeństwa. W razie wypadku pracownik, który oblał się niebezpieczną substancją może ją z siebie spłukać. Wystarczy pociągnąć za zieloną rączkę.

W Selvicie pracuje łącznie 430 osób z czego 30 proc. to ludzie ze stopniem doktora, z niewielką przewagą chemików nad biologami. Jakie kierunki studiów i specjalizacje są najlepiej widziane? Chemia organiczna, chemia leków, chemia procesowa, chemia przemysłowa, biologia, biotechnologia i biochemia. Nie ma preferencji jeśli chodzi o konkretne uczelnie.

W siedzibie Selvity nie musisz mieć ze sobą identyfikatora. Wystarczy odcisk palca.

Uniwersytet Jagielloński we współpracy z Selvitą otworzył w Krakowie fakultet „chemia leków”, który w przyszłość ma stać się obowiązkowym przedmiotem.

– Jeden z naszych kluczowych pracowników był współautorem programu nauczania, a aktualnie pomagamy również Uniwersytetowi Jagiellońskiemu prowadzić ten kierunek. Dzięki temu kształcimy ludzi także dla siebie i pomagamy im zdobyć bardziej komercyjną perspektywę i nastawienie w tej dziedzinie – mówi Natalia Baranowska.

Najcenniejsi są ludzie z doświadczeniem, co najmniej naukowym.

– Mocno preferowane jest doświadczenie zdobyte zwłaszcza w tzw. biznesie life science, w którym inaczej rozumie się realizację celów, a pracownicy przyzwyczajeni są do dotrzymywania terminów i efektywnej pracy – tłumaczy Baranowska.

Kawy można napić się w kawiarni godnej naukowców – w Science Cafe.

Zdobycie tytułu doktora otwiera w Firmie Selvita nowe możliwości.

– To potencjalni kandydaci na kierowników projektów. Są niezbędni, żeby zarządzać projektem zarówno od strony organizacyjnej jak i dostarczają zdecydowanej wartości dodanej z uwagi na ich podejście naukowe w danym projekcie. Pasjonaci nauki są prawdziwymi inspiratorami nie tylko w fazie generowania pomysłów, ale również pozytywnie wpływają na cały zespół stymulując do działania – mówi Baranowska.

Takie osoby najtrudniej znaleźć i są one najdroższe. Dlatego Selvita szuka ich także poza granicami kraju proponując im przeniesienie się do Polski. W firmie pracuje już około 20 obcokrajowców. Jest kilku Francuzów, Hiszpanów, Brytyjczyków, Niemców, Ukraińcy, Rosjanie, a w ostatnim czasie do firmy dołączyli także pracownicy z Indii. Selvita staje się więc firmą międzynarodową także w wymiarze integrowania wartości z wielu różnych narodowości i kultur.

W centralnym holu napotykamy stół do ping ponga.

Jednak pracę można dostać nawet po studiach.

– Przed tymi osobami jest dłuższa droga do przebycia, zanim staną się ekspertami w swojej dziedzinie, niemniej ich otwartość, entuzjazm, a przede wszystkim duży potencjał jest bardzo dobrą bazą, by szybko uzupełniali braki w doświadczeniu i po kilku latach stawali się coraz lepszymi specjalistami – mówi Baranowska.

Biorąc pod uwagę trendy na rynku pracy, Selvita to wciąż firma, która może wybierać spośród kandydatów do pracy. Często zdarza się, że na jedno miejsce aplikuje aż 100 osób tygodniowo. Średnio zaledwie 2-3 proc. aplikujących do firmy znajduje w niej zatrudnienie.

– Cel jest jeden: Selvita chce współpracować z najlepszymi, dlatego w trakcie procesu rekrutacji stosowana jest dość szczegółowa weryfikacja wiedzy i umiejętności – tłumaczy Baranowska.

Poza opieką medyczną czy ubezpieczeniem pracownicy mogą liczyć na bezpłatny dostęp do siłowni na terenie obiektu.

Kogo obecnie szukają? Chociażby naukowców na stanowiska średniego szczebla do pracy w ramach platformy immunoonkologicznej, którą Selvita będzie rozwijać dzięki finansowaniu z Ministerstwa Rozwoju. To oferta dla biologów molekularnych z wykształceniem i doświadczeniem w obszarze immunologii albo onkologii.

Firma zainteresowana jest także współpracą z doświadczonymi chemikami, którzy mieli okazję praktykować różne techniki i metodologie. Jednocześnie, niemal cały czas poszukiwani są bioinformatycy do działu chemii obliczeniowej.

– Zasadniczo osoby doświadczone w obszarze life science, dla których pasją jest nauka i jej zastosowanie w praktyce, a także ukierunkowane na szukanie rozwiązań, nieustannie poszerzające swoją wiedzę i umiejętności mają szansę znaleźć miejsce w firmie. Warto sprawdzać na bieżąco oferty zatrudnienia, jakie publikujemy na naszej stronie internetowej – wskazuje Baranowska.

Widok z siedziby Selvity na krakowskim Ruczaju. Firma wybuduje w pobliżu nowe Centrum Rozwoju Leków Innowacyjnych. Inwestycja będzie kosztowała 73 mln zł.

W tym momencie Selvita ma główną siedzibę w parku Life Science w Krakowie. W ubiegłym roku firma otworzyła oddział w Wielkopolskim Centrum Zaawansowanych Technologii w Poznaniu. Dodatkowo rozpoczęła w Krakowie budowę nowego Centrum Rozwoju Leków Innowacyjnych. W efekcie – po zakończeniu wszystkich trzech etapów inwestycji – powstanie ok. 1 tys. miejsc pracy. Inwestycja będzie kosztowała 73 mln zł, z czego około 45 proc. zostanie sfinansowane ze środków pozyskanych z Ministerstwa Rozwoju. Centrum Rozwoju będzie wyposażone w kompleksowy zestaw laboratoriów: syntezy organicznej, biologii molekularnej i komórkowej, biochemiczne, analityczne oraz przedkliniczne in vivo.

Zobacz także