Polacy którzy planują spędzić zimowy urlop za granicą zapłacą mniej niż rok temu. Odczuwalnie taniej będzie w Alpach Szwajcarskich, nieco mniej wydamy we Włoszech i Austrii. Ale są też wyjątki.

Jeszcze na początku ubiegłego roku za jedno euro trzeba było płacić momentami 4,40 zł, za franka i dolara prawie 4,10 zł a za funta – 5,14 zł. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Euro kosztuje 4,14 zł (5 proc. mniej niż 12 miesięcy temu), frank – 3,53 (to mniej o 13 proc.), dolar – 3,33 zł (jest tańszy o ponad 17 proc.) a funt – 4,75 zł (kosztuje 7 proc. mniej niż rok temu).

– Zeszłoroczny wyczyn polskiego złotego niewątpliwie przejdzie do historii, bowiem rodzima waluta pod względem skali odnotowanego umocnienia ustąpiła jedynie czeskiej koronie. Odciąży to portfele tych, którzy wypoczynek za granicą zaplanowali na przestrzeni najbliższego miesiąca – mówi Kornel Kot, analityk rynków finansowych TMS Brokers S.A.

Niższe wydatki na nartach w Austrii i we Włoszech

Niesłabnącą popularnością wśród Polaków cieszą się Alpy, gdzie nie tylko można pojeździć na nartach i snowboardzie bez konieczności stania w kolejkach przy wyciągu, ale też pooddychać prawdziwie świeżym powietrzem. Amatorzy białego szaleństwa z Polski nie powinni narzekać na bardziej dotkliwe niż w ubiegłym roku ceny zakwaterowania oraz wyżywienia.

– Na podstawie naszych obliczeń spodziewamy się, że przeciętna rodzina, która wybierze podobny wariant wypoczynku co w ubiegłym roku w austriackiej oraz włoskiej części Alp zapłaci efektywnie 3,5 proc. mniej niż przed rokiem – mówi Kot.

Średnio 10 proc. taniej w Zermatt, Engelbergu i Davos

Odczuwalnie taniej, dzięki słabnącemu frankowi, będzie w Alpach Szwajcarskich.

– Postępujące osłabienie franka to nie tylko ulga dla dość sporej części kredytobiorców, ale również dla osób decydujących się na spędzenie ferii zimowych w Zermatt, Engelbergu czy Davos. W tym przypadku narzucone ceny przez lokalne przedsiębiorstwa będą o ponad 10 proc. mniej dotkliwe niż przed rokiem – wylicza Kornel Kot.

Matterhorn, Szwajcaria

W restauracjach w Czechach o 6 proc. drożej niż przed rokiem

Jednak nie wszystkie kierunki będą tańsze. Osoby decydujące się na białe szaleństwo w Czechach muszą przygotować się na wyższe wydatki.

– Po uwolnieniu kursu korony do euro przez tamtejszy bank centralny obserwujemy systematyczne umocnienie korony, za którą obecnie należy zapłacić około 16,5 grosza – mówi analityk rynków finansowych TMS Brokers S.A.

Według jego wyliczeń polscy turyści odwiedzający restauracje w Czechach zostawią w nich przeciętnie 6 proc. więcej niż przed rokiem.

Uwaga na inflację w Meksyku i Turcji

Mimo że złoty znacznie umocnił się wobec większości walut, są miejsca gdzie polski turysta zyska na tym niewiele. Powód? Inflacja.

– Należy pamiętać, że efekt wynikający z umocnienia się polskiego złotego może skutecznie zniwelować inflacja w państwie, do którego się wybieramy. Za flagowy przykład można uznać Meksyk, gdzie dobra konsumencie na przestrzeni roku przeciętnie podrożały aż o 6,8 proc. – zwraca uwagę Kornel Kot.

Meksyk

Podobnie jest w Turcji gdzie towary i usługi podrożały w ciągu roku aż o blisko 12 proc.

– Aczkolwiek skala spadku wartości liry z racji na nasilenie się ryzyka politycznego w dalszej mierze czyni lokalne kurorty dość atrakcyjnymi – zaznacza Kot.

W końcu od początku stycznia 2017 roku kurs liry spadł aż o 24,7 proc.!

Turcja

Jak się przygotować do wyjazdu?

Na koniec kilka praktycznych wskazówek, które warto poznać przed wyjazdem na zagraniczny urlop.

Nie wymieniaj waluty w ostatniej chwili

Gdy będziesz zmuszony do wizyty w kantorze np. na lotnisku, nie licz na dobrą cenę. Najtaniej będzie dokonać wymiany w kantorze internetowym gdzie różnica między kursem kupna i sprzedaży głównych walut nie przekracza zazwyczaj 3 groszy.

Sprawdź, czy waluta danego kraju nie jest czasem sklasyfikowana jako niewymienialna

Jeśli tak jest, zabierz dolary albo euro, które wymienisz na miejscu na lokalną walutę, albo zapłacisz nimi bezpośrednio w kurortach (w tym drugim przypadku przelicznik wymiany może być mniej korzystny).

Weź trochę gotówki, nie tylko kartę

– Pomimo coraz większej popularności kart walutowych uczulamy na konieczność dysponowania choćby minimalnym zasobem gotówki – wystarczającym do sprawnego transportu do centrum miasta czy opłacenia niezbyt wygórowanego obiadu – przypomina Kornel Kot.

Zobacz także