– Szukamy firm na początkowym etapie rozwoju. Mogą mieć nawet tylko sam pomysł, ale dobrze by było, aby miały prototyp produktu i kliku klientów. Szukamy też firm, które co prawda zaczynają wąsko, ale mają wielką wizję, chcą zaatakować rynek globalny – mówi Piotr Smoleń, szef funduszu venture capital Data Ventures.

Piotr Rosik: Na początek chciałbym porozmawiać o pańskich dokonaniach, by czytelnicy portalu Generacja Smart bliżej poznali pańską postać. Jest pan założycielem i głównym udziałowcem Turbine Analytics – firmy, która dostarcza zaawansowane narzędzia analityczne dla rynku kapitałowego. Skąd pomysł na taki biznes?

Piotr Smoleń: Pierwotnie mój pomysł na Turbine Analytics polegał na tym, by dostarczać algorytmy wyszukujące okazje firmom inwestycyjnym. Udało mi się pozyskać dwóch wspólników do tego projektu. Zbudowaliśmy portfel algorytmów, a na nim oparliśmy strategie inwestycyjne, które miały zarabiać w każdych warunkach. Wraz z Copernicus Capital TFI założyliśmy Copernicus Turbine Adaptive Fund. Niestety biznes nie wypalił.

Dlaczego?

Nie udało nam się zebrać dostatecznej ilości aktywów. By pokryć koszty funkcjonowania funduszu, potrzebowaliśmy co najmniej kilkunastu milionów złotych, a zebraliśmy kilka.

Inwestorzy obawiali się takiego nowatorskiego rozwiązania?

Tak. Inwestowanie algorytmiczne w Polsce kojarzy się z dużym ryzykiem, bo niewielu tak naprawdę je rozumie. Nasza strategia była konserwatywna, miała zarabiać do 8% rocznie. Niestety, inwestorzy oczekują albo ryzykownych produktów obiecujących sowite zyski, albo bezpiecznych produktów gwarantujących nikły procent. Czyli nasz produkt nie pasował do oczekiwań inwestorów. Zaczęliśmy się zastanawiać, co zrobić z tym fantem. Na użytek naszej strategii stworzyliśmy ciekawy system zarządzania ryzykiem. Akurat zmieniały się regulacje i pojawiła się potrzeba posiadania takich narzędzi w firmach inwestycyjnych. Zmieniliśmy strategię biznesową, zbudowaliśmy rozwiązanie w chmurze do zarządzania ryzykiem, z prostym interfejsem użytkownika. I to był strzał w przysłowiową dziesiątkę, zostaliśmy liderem w zakresie takich rozwiązań w naszym regionie. Mamy klientów nie tylko w Polsce, ale i za granicą. W kraju mamy około 60 proc. rynku. Turbine ma szybkie tempo wzrostu. Chcę, by w perspektywie kilku lat ten biznes był globalny.

Obecnie prowadzi pan fundusz venture capital Data Ventures. Interesują was tylko startupy technologiczne?

Nie tylko, ale głównie interesują nas firmy, które bazują na analizie danych. Dokładniej: szukamy biznesów, które budują się dookoła analizy danych.

Może pan zdradzić, w co zainwestowaliście do tej pory?

W firmę kurierską Papukurier, która swoje operacje dostarczania jedzenia z restauracji do zamawiających opiera na zaawansowanej analityce danych. Prognozuje liczbę przesyłek w danych dzielnicach miast, na podstawie zamówień z przeszłości i na przykład prognozy pogody, by efektywniej zarządzać flotą kurierów. W ten sposób optymalizuje kosztowo swój biznes. Zainwestowaliśmy także w spółkę Bouncer, która wykorzystuje machine learning i sztuczną inteligencję do tego, by ułatwiać przebijanie się maili przez fire-walle, czyli programy antywirusowe.

Które polskie startupy postrzega pan jako najbardziej obiecujące?

Mogę wskazać te, które najszybciej się rozwijają, a niewielu o nich słyszało. Niezwykłym przypadkiem jest firma G2A z Rzeszowa. Prowadzi jedną z największych platform sprzedaży gier, ma 20 mln klientów i 700 pracowników. Wiem, że wiele funduszy z Silicon Valley obserwuje tę firmę. Bardzo ciekawym startupem jest też Trans.eu. To jest Uber dla spedycji. Łączy właścicieli ciężarówek z firmami i ludźmi, którzy chcą przesłać towar. Oczywiście jest też CodeWise, który stał się firmą globalną, czy platforma eSky do sprzedaży biletów lotniczych. Jest też kilka innych ciekawych, mniejszych startupów, z którymi rozmawia Data Ventures. Nie chciałbym jednak zdradzać ich nazw i tego czym się zajmują, bo są już w naszym mandacie inwestycyjnym.

Czym się musi charakteryzować startup, by otrzymał od Data Ventures pieniądze?

Szukamy firm na początkowym etapie rozwoju. Mogą mieć nawet tylko sam pomysł, ale dobrze by było, aby miały prototyp produktu. Dobrze by było, gdyby już miały kliku klientów. Szukamy też firm, które co prawda zaczynają wąsko, ale mają wielką wizję, chcą zaatakować rynek globalny. Istotny jest też zespół. Szukamy przedsiębiorców, którzy już czegoś dokonali i udowadniają, że robią duże postępy. Chcemy, żeby byli autentyczni, uczciwi.

A czy grupa studentów politechniki z dobrym pomysłem może liczyć na wsparcie Data Ventures?

Gdy popatrzymy na historię największych startupów, to niemal wszystkie zostały założone przez studentów. Wymienię choćby Facebook, Microsoft, Apple. Dlaczego? Bo studenci to ludzie młodzi, o świeżym, kontrariańskim spojrzeniu. Problem w tym, że w założeniu Data Ventures inwestuje w startupy tworzące produkty i usługi dla biznesu. Czyli biorąc pod uwagę profil naszego funduszu, szukamy osób które znają swoją branżę na wylot. To mogą być młode osoby, ale muszą już mieć doświadczenie i rozumienie dynamiki swojej branży.

Piotr Smoleń jest szefem funduszu venture capital Data Ventures i głównym udziałowcem Turbine Analytics, firmy dostarczającej zaawansowane narzędzia analityczne graczom z rynku kapitałowego. W przeszłości był m.in. analitykiem w NFI Midas. Jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie i Stanford Graduate School of Business, legitymuje się tytułem CFA.

Rozmawiał Piotr Rosik.